Rozdział 10

- co tak długo? – zapytała Wiktoria, a my się zarumieniliśmy. – po prostu schowaliśmy się pod jednym z dachów, żeby uciec choć na chwilkę od deszczu. Po paru sekundach stwierdziliśmy że to bez sensu a więc przyszliśmy. Cała historia. – powiedziałam. – Pati, chodź do mnie do pokoju, dam ci jakieś moje ciuchy, żebyś nie była chora na finał. – stwierdził Curly. Chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy w kierunku jego sypialni, jednak zaraz przy drzwiach przyparł mnie do ściany – I love you – powiedział, a ja czuję jak nogi się pode mną uginają. – i love you too. – odpowiedział, a on się tylko uśmiechną i przywarł do moich ust. Z każdym muśnięciem swoich warg pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Jego język błądził po moim podniebieniu, gdy usłyszeliśmy za sobą oklaski. – serio?! W takim momencie? – pomyślałam. – nono. Proszę proszę. Gołąbeczki wy moje. – powiedział, bełkotem z powodu buzującego w nim alkoholu, ale jakoś powiedział i chwiejnym krokiem podszedł nas. Prawie zostaliśmy uduszeni w jego uścisku. – zmieniamy status na w związku? – zapytała Jane, pokazując na nas palcami. – jeszcze nie jesteśm……. – nie dokończyłam zdania bo Hazza mi przerwał. – tak. Przedstawiam wam nową dziewczynę Stylesa! – rozległy się brawa, a moja twarz przybrała czerwony odcień. Weszliśmy do jego sypialni, i dostałam najzwyczajniej dużą  szarą koszulkę z napisem: I <3 Louis. Wyszliśmy z pokoju i napotkaliśmy Emmę – gratulacje. – usłyszeliśmy jej głos . Trochę mi jej się szkoda zrobiło. Podeszłam do niej i ją przytuliłam. – możemy pogadać? Tak, w cztery oczy? – zapytałam i pociągnęłam ją za rękę do gabinetu Lokowatego. – o czym chciałaś rozmawiać? -spytała po paru sekundach ciszy. – zapytam wprost. Co czujesz do Harry’ego? – dziewczyna nie odpowiedziała, tylko spuściła głowę w dół. – tak myślałam. Wiem że go kochasz, ale jego uczucia są nieco inne. Na razie między tobą a mną nie było najlepiej, ale chciałabym to zmienić. Zaprzyjaźniłybyśmy się, zakupy itd. Znalazłybyśmy ci jakieś super ciacho… – w tym momencie zmarszczyłam nos i poruszyłam zabawnie brwiami, na co Em się zaśmiała. – to jak? Przyjaciółki? – Przyjaciółki. – odpowiedziała i jeszcze raz się przytuliłyśmy. Wyszłyśmy z gabinetu, i nikogo już nie było na korytarzu. Poszłyśmy więc do salonu, już w progu usłyszałam głos mojego chłopaka. – Kochanie, szukałem Cię. Zatańczymy? – lekko się przede mną ukłonił i podał rękę. – Z wielką przyjemnością, panie Styles. – ruszyliśmy na środek pomieszczenia, i utonęłam w jego uścisku

 

Rano obudziłam się w czyichś ramionach. Początkowo się wystraszyłam, ale nie trwało to długo, bo przypomniałam sobie wczorajszy wieczór. Uśmiechnęłam się lekko. Poczułam jak osoba obok mnie wstaje. A tam, co mi szkodzi. Poudaję jeszcze że śpię. Hazziątko wyszło z łóżka i… i się wywalił. Momentalnie się podniosłam. – O Boże, Kochanie! Nic Ci nie jest? – zapytałam z troską, podchodząc do poszkodowanego. – aua. Możesz ciszej? – Kac morderca? – tak. – po naszym wczorajszym tańcu postanowiliśmy zaszaleć i wypiliśmy trochę. Zaśmiałam się, i oparłam o łóżko, a Loczek usiadł i zaczął całować moją szyję. Cholera. Zrobił malinkę. – proszę Pana…. – teraz każdy zobaczy że jesteś moja. Zaśmiałam się cicho a on zbliżył się do moich ust. Od pocałunku dzieliło nas parę milimetrów, jednak drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich stanął skacowany Liam. – Ludzie, Simon dzwonił, dwie godziny temu mieliśmy być na próbie. Macie pół godziny. Szybko podnieśliśmy się do pozycji stojącej i  zaczęliśmy się szykować. – Skarbie nie martw się, mam tutaj parę za małych ciuchów, więc ci coś dam. – oki. – dostałam od niego  jasno niebieską koszulę w kratę, szarą koszulkę i beżowe rurki. Ciuchy oczywiście były na mnie za duże. Koszulka mi wisiała, koszula była nawet ok, a spodnie miałam zmarszczone w nogawkach. Muszę przyznać, mój chłopak ma naprawdę świetny styl.

________________________

info 1. Zapowiadam, że rozdziały będą się pojawiały częściej, ponieważ mój komputer został naprawiony.

info 2. To opowiadanie, będzie miało MINIMUM 200 rozdziałów.

info 3. zakładam nowego bloga

LOVE U 

 

Rozdział 9

- to trzeba to zmienić. – że jak? – normalnie myślałam że się przesłyszałam. – a wiesz że nocą jest jeszcze piękniejszy? – szepnął mi do  ucha tak, że moje ciało przeszły przyjemne ciarki – musimy iść do apteki…. – no to się pospieszmy! – wziął mnie na ręce i zaczął biec. – HARRY! PUŚĆ MNIE! NATYCHMIAST MNIE PUŚĆ! – darłam się tak do końca naszej drogi czyli, pod aptekę. – jesteś walnięty! – też cię lubię! – dzień dobry. Możemy prosić paczkę aspiryny? – małą czy dużą? – dużą. – emm. Panie Styles, panno Kulik. Mogę prosić o autograf? – oczywiście. – odpowiedzieliśmy chórkiem. Zaraz zemdleję. Mój pierwszy autograf. Tylko jest jeden mały problem. Ja nie mam żadnego podpisu. Napisałam po prostu : Pati. Podziękowaliśmy grzecznie i wyszliśmy. Tym razem w normalny sposób szliśmy spokojnie w kierunku domu. Nagle mój towarzysz się zatrzymał. – Pati? – tak? – również się zatrzymałam. – chodzi o to że ja… no bo… nie wiem jak ci to powiedzieć no…. to jest tak że… – taaaakkk……? – pokazałam mu ręką że ma mówić. – no bo… – dajesz prosto z mostu! – bo ja cię lubię no……. – zamurowało mnie. Od kąd mam 12,5 roku jestem Directioer, i nagle Harry Styles mi mówi że mnie lubi.  Czuję jak moja twarz przybiera czerwonego koloru. Dopiero teraz doszło do mnie że stoję już tam z 5 minut, wpatrzona w Harry’ego, któremu szklą się oczy. Przetarł twarz rękawem kurtki i powiedział lekko łamiącym się głosem. – zapomnij. – już miał odejść, jednak zatrzymałam go. – a co jeśli ja nie chcę zapomnieć? – dopiero teraz poczułam jak leje się na nas fala deszczu, że jesteśmy cali mokrzy. Na jego twarzy zagościł wielki uśmiech, co się równa że z dołeczkami. Nagle przybliżył się do mnie, i przycisnął swoje usta do moich. Zaraz zemdleję.  Całowaliśmy się minutę, może 15, a może jeszcze więcej, jednak dla mnie to była cała wieczność, to był mój taki mały świat. – mamy problem. – powiedziałam, jak się w końcu od siebie oderwaliśmy. – jaki? –  Bo ja też cię lubię. – zaśmialiśmy się cicho. – chodźmy – powiedział, i zrobił coś czego bym się nie spodziewała. Splutł nasze palce ze sobą. Szliśmy w ciszy. To był ten przyjemny rodzaj milczenia. Było nam po prostu dobrze. Teraz zdałam sobie sorawę, że kocham tego wariata. Nagle nasze oczy dostrzegły blask flesza. – Harry a co jeśli… – nie dane mi było dkończyć, bo mi przerwał – nie przemjmój się nimi. Też jestem człowiekiem. Mam prawo robić co chcę. – tylko pamiętaj, że jutro już może być masa plotek o tym że jesteśmy w związku itd…. – kiedyś to już nie będzie plotka. – stwierdził, a mnie wmurowało w podłogę. Czy to znaczy że on chce ze mną chodzić? Dalej do mnie nic nie dociera. Uśmiechnęłam się lekko. Co nie uszło uwadze Loczka. – kocham cię. – wyszeptał. – ja ciebie też. – odpowiedziałam także szeptem, i kolejny raz tego samego dnia mój……. chyba chłopak mnie pocałował. Zdecydownie, jest to najlepszy dzień mojego życia. Szliśmy powoli, i po jakichś piętnastu minutach byliśmy pod jego domom. – jesteśmy! – krzyknęłam w progu. – co tak długo? – zapytała Wiki a my się zarumieniliśmy.

 

__________________________________________

 

Jest rozdział. Nareszcie <3 . Nie mam zabardzo czasu poproawić błędów, przepraszam. Następny za ok. tydzień. Mam nadzieję że się podoba.

Dziś mam zepsuty humor. Mój tata ma opracę w norwegii, a więc tam mieszka. Jadę do niego na początku maja. Będę w morwegii kiedy tam będzie koncert,  a 8.05 będę wracała wieczorem przez Szwecję, gdzie tam jest koncert, a więc będę 2 razy  wtym samym kraju co oni, raz w tym samym mieście, i ani razu ich nie zobaczę. Przy okazji: HAZZA WHY? Ja nadal mam nadzieję że to były wtedy tylko spinki……

LOVE YOU

Rozdział 8

Wtuliłam się w mojego… przyjaciela?! Nieee. To za dużo powiedziane. Znajomego? Czy raczej kolegę? Tak! To ostatnie określenie jest trafne. – Patiiii…. – powiedział przeciągle Hazza. – taaaaaaak? – niech te wiadomości nie popsują nam wieczoru! Ok? Zamartwiać będziemy się potem! Ufasz mi? – zastanowiłam się trochę, po czym pokiwałam głową na znak że tak. – no to obiecuję ci, że wszystko będzie dobrze. – nie byłabym tego taka pewna… – pomyślałam. Postanowiłam, że nie będę piła dużo tego wieczoru. Najwidoczniej Loczek też nie z tego co widzę. Tanczyliśmy, śmialiśmy się. Było cudownie. Muzyka MTV była idealna. W końcu puścili wolniejszy kawałek. Miałam  minimalną ochotę zatańczyć z Harrym, który właśnie szedł w moim kierunku, lecz zatrzymała go Emma. Lubiłam ją no ale bez jaj!! Usłyszałam że poprosiła go do tańca, a on, jako gentelmen się zgodził. Poczułam lekkie ukłucie w sercu. Czy ja się w nim zakochałam? Nie! To nie realne! Widziałam jak Wiki tańczy z Liamem. W sumie, ładnie by razem wylądali. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem i poszłam po parę chipsów, gdy poczułam czyjąś rękę na ramieniu.  Przyznam, zaliczyłam mały zawał. To Louis. -mogę panią prosić? – bez zastanowienia rszyłam na parkiet z chłopakiem trzymającym mnie za rękę. Chciałabym zobaczyć, czy Loczek jest zazdrosny. Wtuliłam się w szatyna, i zerknęłam kątem oka na Hazze. Jego mina wyraźnie posmutniała. Szkoda mi się go trochę zrobiło, ale przyjemnie mi się tańczyło z jego najlepszym przyjacielem. W końcu jeden taniec to nie zbrodnia! Gdy tylko oderwaliśmy się od siebie,  Zayn padł na podłogę. – pijany jest. – stwierdził Liam. – on nie jest pijany! On jest cały schlany! Pati idź po apteczkę. – wypełniłam prośbę Wiki, jednak już się skonczyła Aspiryna. – Nie ma. – pokiwałam wszystkim przed oczami pustym opakowaniem po leku. – pójdę do apteki, ktoś idzie ze mną? – zapytałam, a Lokowaty podniósł rękę. – super. To chodźmy. -Ubraliśmy kurtki i wyszliśmy, a wiatr lekko szczypał moją twarz. – Pati? Mam do ciebie pytanie. – chłopak przystanął na chwilkę. – tak? – czy ten taniec z Lou? No wiesz… Czy on coś dla ciebie znaczył? – hah. Tak sądziłam że się o to zapytasz. – powiedziałam a twarz Harrego przybrała kolor dojrzałego buraka. – czemu? – bo jak się od siebie oderwaliśmy, to myślałam że  zabijesz Loiusa wzrokiem! – hahaha. -gdzie tu jest jakaś apteka? – fajnie! Mieszkam tu już dość sporo czasu, a nie wiem gdzie jest apteka! Spojżałam na mojego towarzysza, który uśmiechnąłc się ukazując  dwa słodkie dołeczki. – masz świetną orientację w terenie! – jak ja nawet nie zwiedziałam całego Londynu! – to trzeba to zmienić…..

 

________________________________

Nie mam czasuu poprawić błedów, ponieważ mam szlaban na kompa, i jestem tu tak jakby nie legalnie! Nowy rozdział za parę dni. Czytasz –  komentujesz! uziole :**

Ps. przepraszam że taki krótki

Rozdział 7

- jak się spało? – zapytałam schodzącej na dół Wiki. – a ok. A tobie? – też całkiem nieźle – odpowiedziałam i powróciłam do mojej poprzedniej czynności którą było oglądanie TV, kiedy zadzwonił mój telefon. To Simon. Mamy być za 3 godziny w studiu x-factora. Poszłam pod prysznic, pomalować się, uczesać i jakoś ładnie ubrać. Postanowiłam włożyć na siebie białą obcisłą bluzkę, i do tego niebieską spódnicę, która sięgała pod sam biust. Włosy jak zwykle po prostowałam, a makijaż zrobiłam lekki, aby wyglądać naturalnie. W studiu byłyśmy 15 minut przed czasem. Powitało już nas całe One Direction, Emma i Simon. Nie minęło 5 minut a przyszła reszta. Próby minęły nam bardzo szybko, nawet nie wiem kiedy, tak dobrze się bawiłam. – a może zrobimy sobie dziś taką małą imprezkę u mnie? Byśmy się lepiej poznali i tak dalej.. – powiedział Hazza. Wszyscy się zgodziliśmy, bo w sumie czemu nie? – może jeszcze zahaczymy po drodze o Tesco? – dodał Liam. A więc jak chłopaki postanowili, pojechaliśmy do Tesco. To jest niemożliwe co oni robią! – Zamknijcie się wreszcie! Ja tu prowadzę! – wrzasnął już zdenerwowany Loczek. – Louis, skończ tańczyć, Niall, twoje orzeszki mi brudzą samochód. Jane, skończ wrzeszczeć, Em, skończ do mnie gadać kiedy prowadzę. Krępuję się podwójnie!  – krzyknął ponownie, co sprawiło że twarz Emmy stała się czerwona.  Ja tylko patrzyłam z boku na tych debili i się z nich śmiałam. Ku ucieszeniu Harry’ego, dojechaliśmy. Chłopacy  szli do stoiska z alkoholami, gdy Liam coś powiedział, a oni spojrzeli na nas pytająco. Zaczął Niall – dziewczyny, przecież wy jesteście nie pełnoletnie, no i wy ten, no, będziecie piły, jak nie to spoko, my nie mamy nic przeciwko, to dla nas żaden prob….. – przerwał mu nasz nagły  wybuch śmiechu. – no co się śmiejecie. Pati, ty masz 15 lat! – skomentował Zayn. – nie no. chłopaki, po prostu walłam. Drinki, piwo czy szampanik? – wszystkie 3! – zaśmiałam się pod nosem na komentarz Lou. – ok. Liam, Niall, Harry, idziecie na alkohol, Ja i Wiki na słodycze, a Harry, Emma i Jane na przekąski. – stwierdziłam i się rozeszliśmy. Razem z Wiktorią wrzuciłyśmy już z 3 paczki pianek, z  23 paczki żelek, i właśnie stałam nad rzędem z chipsami, i zastanawiałam się które wziąć, gdy poczułam że ktoś od tyłu oplata mnie rękami w pasie. Przyznam szczerze, wystraszyłam się. Okazało się że to jest Loczek. – wystraszyłeś mnie.  – serio? Przyszedłem ci pomóc tutaj, bo oni tam sobie sami dadzą radę! – i co? Że ja niby sobie z Wiki nie poradzę? – oburzyłam się. – oj tam oj tam. – w tym momencie obrócił mnie tak, że się odepchnęłam, a on przycisnął mnie do ściany i zaczął łaskotać. – Harry, stop, proszę.. prze.. przestań!! – posłuchał mnie i skończył, a w zamian mnie przytulił. – jesteście słodcy, idę się wyrzygać! – usłyszeliśmy głos Nialla i od razu się od siebie odkleiliśmy. Za nimi stała cała pozostała szóstka, a moja twarz przybrała koloru dojrzałego buraka. Tak w ogóle to mina Emmy jest bezcenna. – to jak? Jedziemy? – zapytałam nieco speszona. – tak, tak, jasne. – wsiedliśmy do samochodu, i dalej było wariacko, ale już nie tak bardzo. Coś tak czuję że dzisiejszy  wieczór będzie niezapomniany. Weszliśmy do jego domu. Był wielki i nowoczesny, lecz całkiem przytulny. Podoba mi się. Naill i Liam poszli wypakować zakupy do kuchni, a Harry włączył telewizję. To co tam usłyszałam, wbiło mnie w fotel. Słowa reporterki: dziś przyłapaliśmy Harry’ego Stylesa, z boysbandu z One Direction, na przytulaniu się z niejaką Patrycją Kulik, młodą gwiazdą programu  x-factor.  Czy to jego nowa dziewczyna?… – dalej nic już nie słyszałam. Czułam się jak za mgłą. Musiałam usiąść. Zadzwonił telefon loczka. – Paul? Tak? Wiem. Widziałem. Ale ja też potrzebuję prywatności! Nie mam siły o tym gadać. Nawet jeśli miałbym dziewczynę to co? Dziękuję. Nara. – powiedział do telefonu, a potem zwrócił się do mnie. – wszystko będzie dobrze. – a co jeśli pomyślą sobie że chcę tylko zrobić reklamę mojego zespołu? – nie pomyślą. Tylko radzę ci za dużo nie czytać komentarzy moich fanek, a nawet jeśli to nie bierz ich do serca, obiecasz mi? – obiecuję….

 

________________________________________________

Dużo się działo, prawda? Czytasz -  komentujesz. Dobranoc :*

Rozdział 6 część 2.

Te oczy. Ta zieleń. Te loki opadające mu na czoło. STOP! Muszę się ogarnąć. On jest ode mnie o 4 lata starszy. Nawet się nie chce zakochiwać, bo na 100% nic by z tego nie wyszło. No bo niby jak? Ja 15 lat, a on 19? Skryte marzenia….. Weszliśmy razem z nimi na halę. Chłopacy przywitali się z  Simonem, i wszyscy razem usiedliśmy na krzesłach, które ustawiliśmy w kółko.  Usiadłam koło Wiktorii, obok mnie wakował się Loczek, a po jego drugiej stronie z wielkim bananem na ryjcu usiadła Emma. Ja ją lubię itd, przyjaźnimy się, ale to nie jest typ laski „best friends forever” . – dobra dzieci, co będziecie śpiewać? – z zamyśleń wyrwał mnie głos naszego opiekuna. – może What Makes You Beautiful? To po 1 jest fajne, po 2 każdy to zna – zaproponowała Jane, i wszyscy się zgodzili. – WOW. Szybko poszło. Stwierdził Louis, na co się zaśmialiśmy. Podzieliliśmy się, kto co śpiewa, aż odezwał się Niall – eii. Może chodźmy do knajpki na przeciwko na kurczaka! Zgłodniałem… – a ty znów o jedzeniu. Ale nie no, w sumie to ja też jestem głodny. Idziemy – posłuchaliśmy Liama i wyszliśmy. Śmialiśmy się, gadaliśmy, a ja się dziwię że jeszcze nie zemdlałam. Siedzę tu, z moim idolami, śmiejemy się. Ja chyba śnię.. Weźcie mnie uszczypnijcie. I omg. Hazza się właśnie do mnie uśmiechnął ukazując te słodkie dołeczki. Zaraz! Co? Harry się do mnie uśmiechnął? Cały czas na mnie patrzy. – mam coś na twarzy?- zapytałam się, a chłopak tylko pokręcił przecząco głową, i zauważyłam jak jego twarz przybrała kolor dojrzałego buraka. Harry Styles się przeze mnie zarumienił. Ta akcja z tym spojrzeniem była dziwna.

 

*następny dzień rano*

 

Ze sn wyrywa mnie budzik. A więc to co się działo, to co było piękne to był tylko sen…. Nie jednak nie! To działo się na prawdę strzegłam to po zdjęciuu które wczoraj ustawiłam na tapetę. Jestem na nimjai Loczek, jak jemy kurczaki. Hahaha, aż teraz mi się chce śmiać. Moje życie się cudownie układa. Jeszcze na dodatek, ma podobno do mnie przylecieć mój brat Mateusz na 2 tygodnie. Jak ja si za nim stęskniłam. Poszłam sobie zrobić śniadanie, gdy słyszałam schodzącą na dół Wiki – no hej. Jak się spało?

 

_____________________________________________________

Byłby dłuuższy ale już mnie z kompa zwalają. Tak czy siak nie trzymam się zasady 3 komentarze, a więc rozdziały będą regularnie, co pare dni, może nawet codziennie. Czytasz – komentujesz. Buziaki :*

Rozdział 6 część 1

- to jak? Kogo wybieramy? – zapytał Simon patrząc na naszą czwórkę. – nie wiem. Może Adele? – zaproponowała Wiki. – Nie. Myślałem już nad tym, nawet do niej dzwoniłem, ale wtedy akurat jest w USA. – a co powiecie na… One Direction? – zaproponowałam, a nasz opiekun tylko się uśmiechnął. – to może się udać. – stwierdził i wyjął telefon z kieszeni, po czym wykręcił jakiś numer. – Halo? Harry? Masz gdzieś koło siebie chłopaków? – on gada z Harrym Stylesem. Zaraz zemdleję – szepnęłam i wszyscy się zaśmiali. – chcielibyście może zaśpiewać z moimi dziewczynami jako gwiazda specjalna? Tak? To super! Możecie być za pół godziny w studiu? Super. To do zobaczenia. – rozłączył się i spojrzał na mnie. – Pati chcesz może sobie usiąść?  -zapytał, a ja przytaknęłam, i nawet nie dbając o ciuchy, o to że krzesła są obok, usiadłam na ziemi. Te pół godziny, było najdłuższym w moim życiu. w końcu usłyszeliśmy dzwonek, który informował nas, że ktoś chce wejść na halę. Moja ciśnienie się o dużo zwiększyło. Powiedziałabym  o ile się zwiększyło w liczbie, ale zapomniałam języka Angielskiego. – Pati, Emma. Idźcie otworzyć drzwi chłopakom. – otworzyłyśmy drzwi, a naszym oczom ukazała się piątka ślicznych buziek, uśmiechających się do nas. – Hej. – powiedzieli równocześnie, a my się zaśmiałyśmy. Jużna pierwszy rzut oka widać, jak Emma ślini się do Hazzy. Jednak on patrzył nie  na nią, lecz ku mojemu zdziwieniu, przeszywał mnie swoimi zielonymi oczami………

n

__________________________________

Zdziwieni? Ja też. Jest to takie krótkie, ponieważ po 1 mama mnie zwala z kompa, po 2 to tylko wstęp rozdziału 6. Nie było trzech komentarzy ale co tam. Po liczbie wejść widzę, że ktoś tu zagląda. Jutro raczej nic nie dodam. Ale może  w niedzielę. Dobranoc Misie <3

Rozdział 5 część 2

 

…. Stały tak teraz tu, trzymając się za ręce, czekając na wynik, od którego być może zależy nasza dalsza przyszłość. Przy wybieraniu nazwy zespołu, postanowiłam go nazwać British Girls. Widać dziewczynom także spodobał się ten pomysł, bo tak zostało. – Ostatnią osobą lub ostatnimi osobami, które przechodzą do wielkiego finał bez  dogrywki to…… British Girls!!!! – powiedział prowadzący. Na te słowa, łzy napłynęły mi do oczu. Lecz to nie były łzy smutku. Płakałam z radości. Cieszyłyśmy się jak głupie. Niesamowite uczucia. – aaaaaaaaaaaaaaa – zaczęła piszczeć Wiki zaraz po zejściu ze sceny.  - teraz co? Oblewany – zapytała z chytrym uśmieszkiem Em. – jasne – stwierdziłyśmy chórem.

 

*Następny dzień rano*

 

Ze snu wyrywa mnie dzwonek mojego telefonu, piosenką:  Little Mix, DNA. – Halo? – powiedziałam zaspanym głosem do słuchawki, lecz od razu się orzeźwiłam gdy usłyszałam po drugiej stronie moją mamę. Ona nie może się dowiedzieć ile wypiłam! – coś się stało?  - nie! Czemu coś miałoby się stać? Po prostu chcę zadzwonić do mojej córeczki! – Dobra, fajnie, ale czemu tak wcześnie? – Wcześnie? U nas w Polsce jest 17.30! – która?! – nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam! – jak to? Co tam? – tak to. Chciałam ci pogratulować! Finał w Brytyjskim X-factor to jednak coś! – wiem. Dziękuję. Pozdrów Kasię i Kamila. Ja muszę kończyć. Pa pa. – Pa pa córuś. – rozłączyłam się, i poszłam do kuchni po jakieś leki na kaca, bo już nie umiałam wytrzymać.  Postanowiłam spojrzeć co tam u Wiki.  Ona spała jeszcze w swoim łóżku, i nie miałam serca jej budzić. Zrobiłam sobie „śniadanie” i poszłam oglądać TV. Po jakiejś godzinie usłyszałam jak ktoś schodzi ze schodów. – No dzień dobry śpiochu – powiedziałam specjalnie głośno. –  Weź bądź ciszej. Aua! Moja głowa! – stwierdziła dziewczyna i poszła do kuchni. – na szafce już masz przygotowane leki. – krzyknęłam. – dzięki.  Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła! Kocham cię normalnie! – wiem, ja ciebie też

 

* 3 godziny później*

Właśnie wyszłam spod prysznica, gdy usłyszałam z dołu krzyk Wiki. – Patrycja! Telefoooooon! – już lecę! – biegłam na dół ile sił, prawie zabijając się na schodach. – halo? – okazało się że to dzwoni Simon, że jutro mamy być w studiu, bo trzeba wybrać gwiazdę z którą zaśpiewamy w finale. Posiedziałyśmy jeszcze z Wiki do około drugiej nad ranem i poszłyśmy spać. A raczej zasnęłyśmy razem na kanapie w salonie. Obudziłam się, i poczułam czyjąś rękę na moich plecach. Wystraszyłam się, i pisnęłam, spadając także z łóżka, budząc przy tym moją przyjaciółkę. – która godzina? – zapytała zaspana. – Już, tylko sprawdzę na telefo…….. 10.30! Za 15 minut mamy być w studiu! – krzyknęłam i zaczęłyśmy się szybko zbierać. Na miejscu byłyśmy o godzinie 11.05 . Nasz opiekun nie był za bardzo zadowolony z tego faktu, ale jakoś to przetrawił i zapytał – ok. Skoro już jesteśmy wszyscy, to zbieram pomysły? Kogo bierzemy jako gwiazdę finału?!….

 

________________________________________________________________

Jak widzicie blog był chwilowo zawieszony, ale już jestem. Będę dodawała rozdziały regularnie. Jakoś tak co tydzień, Pewnie nawet wcześniej. Następny rozdział dodam, jak pod tym będą 3 komentarze. Papa Miśki. Ps. Chcecie zdjęcia Pati i Wiki? ;3

Rozdział 5

…Halo? Pani Kulik?? – Tak, a o co chodzi?? – Dzwonimy do pani z x-factora. Następny etap będzie za 4 dni. To będzie…… w czwartek. – Oczywiście, będę. Mhm mhm dziękuję, dowidzenia. – tylko skończyłam rozmawiać przez telefon i krzyknęłam-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!! Fantastycznie!!!!! Za 4 dni zobaczymy co dalej…..

 

**4 dni później**

*Oczami Wiktorii*

 

- Pati!!! Wstawaj! Ileż można spać?? – jeszcze pięć minut!!! -Za półtorej godziny mamy być w x-factorze a więc radze ci wstać!! – Wydarłam się na przyjaciółkę, na co ona szeroko otworzyła oczy i zerwała się z łóżka. I pobiegła do łazienki się ogarnąć. Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam parę jajek i zaczęłam robić jajecznicę. Gdy już była zrobiona usiadłam w salonie i włączyłam MTV. Leciało właśnie What makes you beautiful.  Dlatego podgłośniłam i lekko uśmiechnęłam się lekko  do monitora. – Czy ja czuję jajecznice??? Nawet nie wiesz jak cię kocham!!! – usłyszałam głos za sobą. – WOW, jak na tak ważny dzień myślałam że będziesz tam siedziała godzinę!!! -Też jestem zdziwiona. Ok to jak, zjemy i jedziemy??? – Jasne. -po jakichś 15 minutach siedziałyśmyjuż we wcześniej zamówionej taxówce.

 

*Oczami Patrycjii*

Weszłyśmy na  główną scenę hali na której stało już około 100 ludzi. – Dzień dobry – odezwał się do nas Simon – Dla niektórych to szansa na sławę, dla niektórych zaś przygoda która nie zakończyła się sukcesem. Proszę wszystkich o odejście trochę do tyłu. Ok, dzięki, tak może być. Wymienię teraz nazwiska osób, a te wyjdą na środek. Ok??- OK!! – odpowiedzieli wszyscy chórkiem. A więc proszędo siebie : Patrycję Kulik, Jane Hamston, Emma Dubel i  Wiktorię Milan. Pewnie jesteście ciekawe dlaczego was tu poprosiłem?? A więc już wam wyjaśniam. Postanowiłem, że złoczę was w zespół. Co o tym sądzicie???? – Oczywiście zgadzamy się na wszystko!!!! – Zaśmiałyśmy się lekko, a ja już  wiedziałam że z tymi dziewczynami będzie łączyła mnie wielka przyjaźń. W następnych dniach postanowiłyśmy się z dziewczynami lepiej poznać. Tak jak sądziłam są tak samo creazy jak ja.Są też miłe i sympateczne. Prawie nasze klony. Emma miała 17 lat, Jane i Wiki 16 a ja 14. Nie zwracałyśmy uwagina wiek. Nadszedł dzień śpiewania w domach jurorskich. Postanowiłyśmy że zaśpiewamy Moments od One Direction. Czekałyśmy na werdykt. – A więc dziewczyny…. Gratuluję!! Przechodzicie dalej!!! Zapraszamy do wielkiego finału!!!!! – Dziękujemy bardzo!!!! – Gdy tylko zeszłyśmy ze sceny zaczęłyśmy piszczeć. – Naprawdę niewieże że to się dzieje!! – Wykrzyknęła Wiki. – Tak właśnie zaczęła się nasza przygoda z x-factorem. Z tygodnia na tydzień śpiewałyśmy coraz lepiej, co odbijało się na wynikach głosowania.  Gdy zbliżała się końcówka odcinka półfinałowego, czułyśmy duży stres ponieważod tego zależało czy dostaniemy się do wielkiego finału. Bardzo dużo ćwiczyłyśmy na dogrywkę bowiem stwierdziłyśmy że na 100% się w niej znajdziemy. – Ostatnie miejsce bez dogrywki zajmuje……

_______________________________________________________

Tak, w tym rozdziale miało się już pojawić 1D ale niestety musicie poczekać. ;) jutro nowy rozdzialik a więc na pewno sie już tam chłopcy pojawią. Jak wam się podoba TMH??? A tak wgl to proszę o komentowanie. Ja leće do nauki adiossss. Chcecie foty Pati i Wiki?? Piszcie w komach .

11

Rozdział 4

.. wpadłam na naprawdę genialny pomysł. Ale od początku… Uchyliłam lekko drzwi od sypialni Wiki. Zobaczyłam że śpi. Zdarzało się to rzadkością, ale  Wiki spała twardo. Do takiego stopnia, że gdy uchylając drzwi one lekko zaskrzypiały, a ona ani drgnęła. Podeszłam trochą bliżej jej łóżka, tak, że stałam od niego jakieś 2 metry. Wtedy walłam się wprost na łóżko o zaczęłam po nim skakać krzycząc – WSTAWAJ!! PALI SIĘ!!!!- Wiktoria natychmiast zerwała się z łóżka i po jakichś dwóch sekundach stała koło niego. Ja za to widząc poczynania przyjaciółki buchłam głośnym nie pohamowanym śmiechem. Wiki popatrzyła się na mnie, i wiedząc że wszystko jest w porządku, położyła się znów do łóżka. – Jesteś potworem!! – Ja? Wiki!!!!! Za 15 minut będzie 18!! – Która??? – Zaśmiałam się cicho widząc minę Wiktorii – Tak dokładnie taka!! – Patuśśś?? – O co chodzi???? – Zrobiła byś obiad?? No, obiado kolację??? – Jasne nie ma sprawy. – Dzięki. To ja idę pod prysznic a ty ugotuj coś pysznego. – przyjaciółka cmoknęła mnie w policzek i weszła do łazienki. Ja za to podeszłam do lodówki. Widok jaki tam zastałam mnie przeraził. Lodówka była kompletnie pusta!!! Stały tylko 2 jogurty, pomidor i drzem. Jak każdy inny nastolatek w takiej sytuacji, wzięłam telefon do ręki i zamówiłam naszą ulubioną pizzę. Postanowiłam że usiądę i sprawdzę czy nie leci coś ciekawego. W tym czasie Wiki wyszła z łazienki. – No hej piękna co tam gotujesz??? – jej uśmiech z twarzy znikł jak zobaczyła że nic się nie gotuje, a ja, siedzę i cykam kanałami. – yy nie miałaś gotować?? PATRYCJA!! Ja zaraz umrę z głody!! Chyba nie chcesz trupa zbierać!! Ja chce coś zjeść!! Błagam cię nie rób mi tego. – oj Wiki, Wiki przeżyjesz. – nie, nie przeżyje. Dlaczego nic nie ugotowałaś??? Ja umrę z głodu!! – Nie umrzesz! – założymy się? – ok. Idź do lodówki na półce stoi monte – wyszczerzyłam się do przyjaciółki. – haha bardo śmieszne!! Naprawdę… – jej fascynującą wypowiedź przerwał dzwonek do drzwi. – Ja otworze!! – krzyknęłam. Kiedy wróciłam z wielkim kartonem pizzy, mina Wiktorii była nie do opisania. – Wygrałam zakład!! – ale w jaki sposób!!! Dawaj tą pizze bo zaraz naprawdę będziesz trupa zbierała z podłogi. – WOW, ale ja byłam głodna. Nie mogę uwierzyć że same, zjadłyśmy całą giga pizzę!! – noo, ale trzeba przyznać, że byłyśmy serio głodne. – w tym momencie zadzwonił telefon Wiki. – Hallo? – tak, oczywiście że będę. – Co się stało – zapytałam z uśmiechem, a Wiktoria tylko na mnie spojrzała i powiedziała – zaraz się dowiesz. – Za około minutę zadzwonił mój telefon. Hallo,, pani Kulik?? – Tak. A o co chodzi? – Dzwonimy do pani z..

__________________________

Przepraszam za duuuuuuuuże błędy gramatyczne w poprzednim rozdziale. Chcielibyście zdjęcia Pati i Wiki?????

O nie nie nie….

Helouu laski. Nowy rozdział miał się pojawić dziś bo zostało mi do dopisania 1 zdanie. Miałam wejść potem. Alee…… usunęło mi się. A więc bardzo mi przykro. ;c przyznam szczerze.. byłam zadowolona z tego rozdziału. Ale już go nie mai nie będzie ;((. Postaram się dziś nowy napisać, ale nic nie obiecuje.