- Hej Lou – odparłam z wielkim uśmiechem na twarzy. – a gdzie Harry? – zapytałam zaciekawiona

- idzie po towar!

- jaki towar? Nie mogę za bardzo pić przecież jutro idziemy na podpisywanie kontraktu! Zapomniałeś już?

- Ja? Nie, nigdy. Ale chyba trochę pić możesz? – spytał robiąc minę słodkiego pieska

- dobra ale tylko trochę. – przytuliliśmy się długo, a do mieszkania wparował Harry.

- Znowu? No proszę Was, za niedługo będę zazdrosny…. – stwierdził z wyrzutem Loczek, po czym odciągając Lou pocałował mnie czule. – Cześć Kochanie. Mam ndzieje że się stęskniłaś. Ten Debil chciał pić dzisiaj. O nie mój drogi. – zrócił się do Louisa. – dzisiaj, szykujemy się z Patrycją, na najważniejszy moment jej życia.

- a co zrobimy z towarem? – zapytał Louis ze smutkiem. Biedaczek pić mu się zachciało.

- po podpisaniu się przepije – wywrócił oczami i zaśmialiśmy się głośno w trójkę

- dobra, chłopaki. Mam wielką nadzieję że mi pomożecie wybrać ciuchy bo nie mam się w co ubrać!

- Kobiety… – westchnęli oboje w jednym momencie.

- po to jesteście tutaj żeby mi pomóc!

- ja Ci chyba za bardzo nie pomogę bo dla mnie we wszystkim wyglądasz pięknie – ostatatnie słowa powiedział już przy samych moich ustach po czym składając na nich bardzo czuły pocałunek.

- Boże skończcie bo czuję się strasznie samotny! – wykrzyknął Louis tupiąc nogą.

- to se znajdź dziewczynę Cwoku – powiedział mój chłopak po czym się oderwaliśmy i ruszyliśmy w strone mojej sypialni

- Okay, a więc.. oto moje propozycje! – zaczęłam po kolei wyciągać różne ciuchy. Przy około 20 chłopakom już chciało się spać

- Ok, więc która najlepsza? – zpaytałam wciąż sie uśmiechając jak powalona.

- Według mnie… najlepsza ta żółta, czerwono – czasrna i niebieska były najlepsze! – stwierdził Lou ziewając

- Ten zestaw z kurteczką lub niebieska sukienka, była na prawdę niesamowita! – mój chłopak wziął ciuch do ręki i pokazał.

- Dobra, przegłosowane. Idę w tej błękitnej, dla wazj wiadomości. To nie jest niebieski!

- Tak, tak.. oczywiście – zaśmiałam się na ich reakcję po czym złapałam ich za ręce i pociągnęłam do salonu

- A gdzie tak wgl jest Wiki? – rozejrzał się Lou

- Pojchała do Em bo jak twierdzi: nie będzie nam przeszkadzać, Jen nie odbiera telefonu, ma wyłączony. – zmarszczyłam czoło – dobra Miśku, pokaż co przyniosłeś – klasnęłam w ręce, a Hazz wziął 3 reklamówki i zaniósł do kuchni. Wyciągając towary zaczął po kolei wymieniać

- trzy czteropaki piwa smakoweo dla Ciebie. 5 czteropaków dla mnie i Lou, 2 szampany, 4 paczki chipsów, aspirna, skąd sie wzięlo to piwo to nie mam pojęcia, 3 paczki żelek i oczywiście.. 2 Coca – cole. Chyba o wszytskim pomyślałem? – zamyślił się

- Miesliśmy to lekko opić a nie schlać się w trupa! – zaśmiałam się

- Co za różnica? Pewnie byśmy poszli dokupić i tak! Do tego, przyniosłem 7 filmów. 4 komedie i 3 horrory

- nie zgadzam sie na horror! – wtrącił Boo – posłaliśmy mu pytające spojrzenie – Może i lubię horrory ale zawsze musze się do kogoś przytulić. A Wy jak sądzę będziecie zajęci!

- Och Boo, oczywiście że Cię przytulimy – przygryzłam lekko dolną wargę a chłopak dał jedną rękę na moja talię.

- No właśnie. Będziemy siedzieli przytuleni jak nigdy! – Uśmiechnął się Hazz – To jak, zbiorowe tulimy? – zanim zdążyłam coś powiedzieć Loczek przygranął nas do siebie

- trochę sie boję… – wyszeptałam

- Ale czego? Twoje życie sie zmieni, na lepsze. Nagracie własne piosenki, teledyski. Będzie mega fajnie. A do tego, my będziemy sie cieszyć razem z Tobą.

- Dziekuję, kocham Cię. – powiedziałam do Hazzy po czym ten lekko musnął moje usta

- Może przestać być tak cholernie słodką Parką? – Lou zrobił krzywą minę

- Nie! – odpowiedzieliśmy jednocześnie, po czym wróciliśmy do przerwanej nam czynności

 

- Dobra Ludzie, jaki film oglądamy? – zapytał wieczorem Louis

- Nie wiem jak Wy, ja mam ochotę obejrzeć horror.

- Ja też! – odkrzyknął mój chłopak z kuchni.

- Wy się nie zlitujecie prawda…?

- NIE! Buahahahahahhaa. Wiem, kochasz Nas – uśmiechnęłam się szeroko po czym usiadłam na kanapie. Szatyn włożył do DVD płytę z napisem ” Obecność”, a Curly przyszedł z wielką miską popcornu. Po jakichś trzydziestu minutach, zaczynałam się lekko bać. Film byłna prawdę niezły. Jeszcze mocniej wtuliłam się w boki chłopaków.

 

Podjechaliśmy pod budynek Syco, a mój rzołądek wywinął koziołka.

- To tylko podpis. Dasz radę. – szeptał mi do ucha Loczek.

W środku już stały dziewczyny, rozmawiając ze sobą.

- Wchodzimy? – zapytałamz uśmichem a one przytaknęły.

 

- Proszę. – usłyszałyśmy znajomy nam głos Wujka Simona. – O, witajcie dziewczyny. Już mam kontrakt przygotowany. Poczytajcie, posprawdzajcie. Tylko najpierw musze Was o coś zapytać – poczekał aż usiądziemy na kanapie – czy każda z Was chce zostać w zespole i na pewno mieć ten kontrakt?

- Ja…. – zaczęła Jane, a wzrok wszytskich w sali skierował sie na nią. – Nie moge podpisać tego kontraktu. To koniec, przepraszam dziewczyny…..

- CO?!?!?!? – wykrzyknęłysmy w trójkę

 

_______________________

Ale długa przerwa. Napisałam go już wcześniej ale miałam duży problem z zalogowaniem sie na bloga. Jestem na szkolnym komputerze, więc przepraszam jeśli są jakieś błędy.

 

Ktoś jeszcze tu zagląda?

 

Kocham Was xx