Dom Lou nie był jakichś bardzo wielkich rozmiarów, strzelam że mieszkanko miało z 70 metrów. Po co mu większy, skoro mieszka sam? Usiedliśmy na kanapie, a ja po raz kolejny zaniosłam się płaczem

- czemu zawsze to spotyka akurat mnie? – zapytałam tak jakby sama siebie, cieszę się że chłopaki się mną zajęli. Niall poszedł do kuchni, za pewne po coś do picia a Louis po prostu mnie przytulił. O tak, tego właśnie mi było trzeba. Po krótkiej chwili Blondas przyszedł z trzema kubkami gorącej herbaty. Oczy zaczęły mi się kleić, gdy zadzwonił telefon Lou

- to Harry.. – odparł z lekkim grymasem na twarzy, przełączając na głośno mówiący -Stary nie jest dobrze – odezwał się Lokowaty po drugiej stronie. – no a jak ma być skoro robisz takie coś własnej dziewczynie? – Szatyn już prawie krzyczał do telefonu. – Wiktoria jednak przyszła, powiedziała że Patrycja też była ale nie umiem jej znaleźć. Mam nadzieję że niczego nie słyszała! – Słyszałam wszystko Skurwielu – nie mogłam wytrzymać i nadal łamiącym się głosem powiedziałam najgłośniej jak umiałam – gdzie jesteście? –  zapytał. – gdzieś, gdzie aktualnie nie masz wstępu. Na razie – tym razem odezwał się Niall, po czym nacisnął czerwoną słuchawkę.  Telefon odezwał się jeszcze parę razy, lecz jego właściciel postanowił go wyłączyć. Moje zmęczenie, tym płaczem, tą sytuacją wzięło górę i za nim się obejrzałam zasnęłam na ramieniu Lou

Gdy się obudziłam, był już ranek. Zaraz zaraz, gdzie ja jestem? – zapytałam sama siebie w duchu, a wtedy do mojej głowy wróciły wspomnienia z wczorajszego dnia. Louis musiał mnie przenieść do jakiegoś pokoju . Z zamyślenia wyrwało mnie ciche pukanie do drzwi

- proszę – odpowiedziałam wciąż zaspanym głosem .Do pokoju wszedł Lou z jeszcze większym uśmiechem niż zawsze.

- jak tam się spało droga księżniczko? Wygodne mam łózko? – uśmiechnęłam się na to kreślenie. Brakuje mi tylko korony i cudownego księcia z bajki. Jeszcze wczoraj go miałam. Dobra, dość użalania się nad sobą, muszę być silna!

- bardzo, dziękuję. Ale skoro ja spałam tutaj, to gdzie ty się położyłeś? – błagam niech powie że ma jakieś dodatkowe łóżko, ta kanapa w salonie jest strasznie nie wygodna

- no wiesz, byłem zmuszony spać na kanapie – odparł chwytając się za plecy.

- przecież mogłeś mnie obudzić i bym pojechała do domu! – ugh, czemu on musi być taki uparty?

- w takim stanie nigdy bym Cię nie zostawił – spojrzał mi prosto w oczy po czym potrząsnął głową – jesteś moją przyjaciółką, to mój obowiązek – teraz na mojej twarzy także zagościł uśmiech. Podziękowałam Louisowi i zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Potrzebowałam takiej odskoczni od problemów, a dzięki niemu cały czas się śmiałam. Dobrze jest mieć takiego przyjaciela. Po około godzinie naszych wygłupów zabuczało mi w brzuchu, co nie uszło uwadze Lou.

- zaraz wracam – szepnął, pocałował mnie w czoło i wyszedł. Posiedziałam sobie chwilkę, po czym wzięłam do ręki telefon.

44 nieodebrane połączenia od – Harry

12 nieodebranych połączeń od – Wiki

Napisałam tylko do Wiktorii krótkiego sms-a gdzie jestem i żeby się nie martwiła, po czym odłożyłam telefon z powrotem na półkę, a do mnie doszedł zapach pysznych naleśników. Nie wiedziałam że On potrafi gotować.  Opadłam na poduszki i rozkoszowałam się chwilami w tym bardzo wygodnym łóżku do tego stopnia, że nie zauważyłam jak do pokoju wchodzi Lou z tacą pełną naleśników i dwoma kubkami ciepłego kakałka.

- podano śniadanie do łózka – oczywiście przy posiłku nie obyło się bez śmiechu i wielkiej ilości rozmów. Spędziłam u niego cały dzień. Graliśmy na PS 3, oglądaliśmy różne filmy , mieliśmy bitwę na poduszki. A że obiadu nam się robić nie chciało, to najzwyczajniej zamówiliśmy pizzę. Około 20, kiedy oglądaliśmy jakiś film, nawet nie wiem jaki bo byłam zbyt zajęta bitwą na popcorn z Lou zadzwonił dzwonek do drzwi. Usłyszałam tylko głośne trzaśnięcie drzwiami. Louis usiadl z powrotem kolo mnie, mówiąc ze to nikt.

………………….

Witam wszystkich bardzo serdecznie po takiej przerwie. Pisanie tego opowiadania to sama przyjemność :*

Szlabanu koniec, więc rozdziały powinny być dodawane regularnie. Za niedługo, tzn. w połowie grudnia przeprowadzam się do Norwegii, a że tam jest mniejszy poziom nauczania to będę miała więcej czasu na naukę. Na początku, jeszcze nie będę tam chodziła do szkoły do około 10 stycznia to rozdziały będą jeszcze częstsze. Kocham Was wszystkich. Bardzo.. bardzo liczę na komentarz od każdego z Was!! Jedziecie może na koncert? Ktoś już ma bilety?