Ta minuta dłużyła się w nie skończoność. Harry trzymał mnie za rękę, ściskając ją mocno. Widocznie też się bał. A kto by się nie bał? Mieć piętnastoletnią dziewczynę, którą się poszło do łóżka bez zabezpieczenia po pijaku. Ale cóż, tak pewnie miało być. O Boże.. zaczynam gadać jak Wiktoria. Na teście pojawia się jedna kreska, a ja czuję jak moje serce staje. Czekamy kolejną minutę.. kreska się nie pojawia. Uścisk Loczka się poluźnił a z moich ust wydobyło się westchnienie ulgi.

- normalnie serce mi stanęło – zaśmiał się Haz.

- Nie tylko Tobie – również się zaśmiałam. Wziął mnie na ręce i położył na łóżko. Spędziliśmy tam chyba z dwie godziny. Misiek co chwilę obcałowywał całą górną część mojego ciała, zaczynając od czoła, kończąc na pępku. Harry, jak to Harry. Nie można się z nim nudzić.  Ciągle opowiadał suchary i opowiadał różne historie. Mogło by być tak na zawsze.

- Pati, co myślisz o imprezie? Tak za jakieś trzy dni. No wiesz.. uczczenie wygranej.. i nasze indywidualne zwycięstwo. To że nasze dzieci urodzą się w porządnym dla Ciebie wieku. Na następny raz poczekam  ile będziesz chciała. Nie chcę żebyś pomyślała że jestem z tobą tylko dla tych rzeczy….

- nie. – przerwałam mu. Już chciał coś powiedzieć kiedy zakazałam mu ruchem palca. – skoro już to zrobiłam, to chce tego jeszcze raz.. – zamyśliłam się na chwilkę.. – chce wiedzie jakie to uczucie. Jestem młoda, ale wiem że u Ciebie jestem bezpieczna. – uśmiechnęłam się sama do siebie widząc kątem oka że mój Chłopak też wygiął usta w szerokim uśmiechu ukazując rząd białych zębów i dołeczki w policzkach.

- jesteś pewna? – zapytał

- oczywiście

- to pozwól, iż sprawię że ten wieczór będzie bardzo wyjątkowy. Taki, że go nigdy nie zapomnisz. Aha.. wracają do tematu.. co myślisz o imprezie?

- noo.. w sumie bardzo dobry pomysł. Tylko jakoś tak nie mam ochoty na picie do upadłego. – skrzywiłam się lekko

- ok. Ja Cię do niczego nie zmuszam. – zapadła chwila ciszy. Ale to nie była nie zręczność… to było nacieszanie się sobą.  Wyszłam z pokoju, a w salonie zastałam słodki widok. Louis siedzący na kanapie, a na kolanach miał głowę Niall i bawił sie jego włosami, oglądając telewizję.

- ooooo – powiedziałam, a Szatyn obrócił głowę w moją stronę przykładając palec do ust. Najwidoczniej Blondas spał.

- czemu Was tak długo nie było? – zapytał szeptem

- aa zajmowaliśmy się sobą – odpowiedziałam z uśmiechem, lecz widząc jego minę, od razu zaczęłam się tłumaczyć

__________

Ach.. nareszcie. Co tam? Jaki plan? Ja nawet fajny tylko zmiana nauczycieli zła XD

7 komentarzy – następny rozdział 

Ps. Przepraszam za jakiekolwiek błędy