Stałyśmy przed wielkimi rozsuwającymi się drzwiami, a jedna osoba mówiła.. wchodzicie za… 3… 2… 1.. do moich uszu doszły głośne piski, tłum stojących ludzi, patrzących się prosto na nas. Czuję jak nogi mi się trzęsą, ale dam radę. Wiktoria zaczęła początek, teraz moja kolej. Zwrotka w oryginale należąca do Harry’ego wyszła mi całkiem dobrze, a teraz ja miałam zaszczyt krzyjnąć – Panie i panowie! ONE IDRECTIOOON! – na wielkiej sali rozsniosły się jeszcze większe piski, a chłopaki zaczęli refren. W penym momencie zaczęłyśmy śpiewać razem z nimi. Czas na solo Zayna. Fantastycznie, jak z płyty. Znów refren, znów cała 9… czas na mój ulubiony moment, w całej muzyce. Harry splótł ze sobą nasze palce, a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Jego lekko zachrypnięty głos doprowadzający miliony dziewczyn do szału śpiewał właśnie ten wszystkich ukochany moment, trzymając swoją dłoń w mojej. Zanim przyjechałam do Londynu marzyłam żeby spotkać chłopaków z One Direction. A teraz? Jesteśmy przyjaciółmi, i mam jednego z nich. Nigdy swojej dłoni nie wypuszczę z jego. Pasują do siebie idealnie. Jeszcze raz zaśpiewaliśmy całą grupą, i koniec. Jurorzy wstali z miejsc, piski nadal nie ucichły. Czujłam się szczęśliwa. Nawet jeśli to miałby być koniec, to wszystko będzie ok. Mam wielką nadzieję, że jeśli nie Syco Music, to jakaś inna wytwórnia także nam zaproponuje kontrakt płytowy. Za daleko zaszłyśmy, żeby teraz zniknąć. – I co? Nie było aż tak źle! – powiedział Hazza ukazując rząd białych jak śnieg zębów. Chciałam mu odpowiedzieć, ale zauważyłam biegnącą w moją stronę Siostrę, a w oddali moją mamę niosącą na rękach mojego paro miesięcznego Braciszka. Magda rzyciła mi się naszyję. – tęskniłam – powiedziałam prosto w jej szyję. Postawiłam ją na ziemię, uściskałam moją mamę i wzięłam na ręce Oskara. Kocham tego malucha. – a tata – zapytałam. – rozmawia z kimś tam. Zaraz przyjdzie – odpowedziała, a ja trochę posmutniałam. Niby zawsze jest, zawsze się pojawia w moim życiu, tylko dlaczego zawsze jest  minimum kawałek do tyłu? Nic na to nie poradzę, nie będę sobie psuła humoru. Zobaczyliśmy Simona, który kazał nam przyjść do swojego gabinetu. – dobra. Byliście świetni, najprawdopodobniej się dostaniecie dalej, ale wszystko jeszcze się może zdażyć. – powiedział Simon z uśmiechem na twarzy. – a teraz najważniejsza część. Pamiętajcie o co walczycie. Kontrakt płytowy! Lećcie się przygotować, bo zaraz powiedzą kto odpada. – dodał, a my czym prędzej pobiegliśmy  za kulisy. Zdążyliśmy tylko usłyszeć: wchodzicie za 3.. 2.. 1… znów rozsunęły się te wielkie drzwi. Spojrzałam jeszcze raz na publiczność. W pierwszym rzędzie nie stał kto inny jak jednocześnie moja idolka, i była mojego chłopaka. Taylor Swift. – pierwszy mwykonawcą, który wchodzi so ścisłego finału jest……

________________

BARDZO WAŻNE!!!!! 

Jest bardzo mało komentarzy ;c proszę, żeby każdy kto przeczyta ten rozdział, dodał komentarz, chociażby zwykłą kropkę. Jeśli nie będzie więcej komentarzy niż zwykle.. to nie wiem czy w ogóle jest sens dalej pisać rozdziały na tego bloga. Mam teraz małe zamiesznanie w rodzinie, ale rozdział powinien pojawić się góra 5 dni, ale zasada jest: więcej osób MA KOMENTOWAĆ.

Love you xx