Archiwum dla Kwiecień, 2013

Rozdział 11

Stawiliśmy się w salonie dokładnie o czasie, jednak jeszcze nie wszyscy się zebrali. Wiki, Emma i  Jane pojechały do naszego, tzn. Mojego i Wiki domu po jakieś ciuchy. Zayn już się spóźnia 10 minut! – Malik?! Zaciąłeś się tam? – krzyknął Haz, a ja się zaśmiałam. – Malik!!!! Muszę siku! – Curly nie wytrzymał i podbiegł do drzwi waląc w nie. – przecież masz kibel na górze! – odkrzyknął Czarnuszek. Loczek walnął się ręką w czoło – no tak…. –  stwierdził i ruszył na górę. Po chwili już było słychać trzask łazienkowych drzwi. – Zayn, jak zaraz nie ruszysz tej dupy to jedziemy bez ciebie, i albo jedziesz autobusem, albo z buta. – krzyknął Louis waląc w drzwi, z których po dwóch minutach wyszedł wyszykowany Malik. – no już dobra, dobra – podniósł ręce w obronnym geście. Nagle ktoś mnie objął z tyłu rękami. – to jak? Jedziemy? – Zapytał Harry, a my zaczęliśmy się zbierać. Usiedliśmy wszyscy w busie. Już Louis miał odpalać gdy…… – nie ma paliwa…… – jęknął kierowca. – no nic. Idziemy z buta? – zaproponowałam a chłopacy unieśli brwi. – to 20 minut drogi….. – Trudno Niall – odpowiedziałam Blondasowi i ruszyliśmy w drogę. Loczek splótł nasze palce ze sobą. Jednak droga zamiast 20, trwała 30 minut. Fanki, autografy, uśmiechy zdjęcia, pytania, odpowiedzi, sama rozdałam parę autografów, i odpowiedziałam na parę pytań. Zamurowało mnie pytanie jakiejś fanki, wyglądała na około 16 lat :  jak to jest być dziewczyną Harry’ego? ;  Nie wiedziałam co odpowiedzieć, jednak zdecydowałam się na taką odpowiedź : normalnie, tak jakby się miało normalnego chłopaka. Przecież to też człowiek. Ja nie patrzę na niego jak na wielką gwiazdę, tylko jak na wrażliwego chłopaka. ; w tym momencie Harry mi przerwał i dopowiedział : I za to ją kocham. ; musnął delikatni moje usta swoimi. No ale…. ważne że już wreszcie doszliśmy. Oczywiście nie obyło się bez  ochrzanu ze strony Simona, ale po ponad pół godzinnym wywiadzie zaczęły się próby. Dzisiaj trochę postanowiłam się przyjrzeć mojemu chłopakowi. Znałam go zaledwie parę dni, jednak czuję jakbyśmy znali się od zawsze. Podczas poprzednich dni dużo rozmawialiśmy, może to nas tak zbliżyło do siebie? Nie wiem. Mamy piątek, juto sobota, sobota, to finał. Mam tremę, dużą tremę. Od tego zależy nasza dalsza droga. Jeśli wygramy, to nagramy płytę, a to jest dla mnie bardzo ważne. Dzisiaj cały czas  rozmawiałam z Emmą. Nasze kontakty znacznie się polepszyły. Cieszę się, że z nią porozmawiałam.

 

Wieczorem siedziałam u nas w domu, razem z Wiki i Emmą, która została u nas na noc. – Emm? – tak? – odpowiedziała mi dziewczyna. – a może poszukamy tobie jakiegoś przystojniaka na twitterze, co? – no ok. – poszłam po laptopa, rozłożyłam kanapę w salonie, i wszystkie 3 położyłyśmy się na łóżku plecami do góry wymachując nogami. – ok, kogo my tu mamy? – powiedziałam tak bardziej sama do siebie. Sprawdziłam kto pisał do mnie ostatnio tweety, może tam ktoś się znajdzie. Nie szukaliśmy długo.

(tweet oraz osoba  zostały WYMYŚLONE NA POTRZEBY OPOWIADANIA) 

@Kamil_rybka

Hej Pati. Dokładnie wczoraj przeprowadziłem się do Londynu z Polski, z okolic Katowic. Jest tu naprawdę pięknie, i chcę abyś wiedziała, że podziwiam Ciebie i ogólnie całe British Girls. Jesteście niesamowite. Ps. Pogoda do bani. xx

bardzo spodobał mi się jego tweet.

Kamil_Rybka tak, tak wiem pogoda do bani ale idzie się przyzwyczaić. Ile ty masz lat ? – nie czekałam długo, a dostałam odpowiedź

Patisiiia99 16 :D – woow, Em look. – powiedziałam i wbiłam jego avka. – o.m.g sooooooo cute. – stwierdziła zafascynowana Em.

Kamil_Rybka chcesz się spotkać? xx Muszę zeswatać moją koleżankę. hahahaha. xx

Patisiiia99 kiedy i gdzie? xx

Kamil_Rybka za 30 minut w MSC ok? – odpowiedział tylko – ok – i zaczęłyśmy się szykować

Rozdział 10

- co tak długo? – zapytała Wiktoria, a my się zarumieniliśmy. – po prostu schowaliśmy się pod jednym z dachów, żeby uciec choć na chwilkę od deszczu. Po paru sekundach stwierdziliśmy że to bez sensu a więc przyszliśmy. Cała historia. – powiedziałam. – Pati, chodź do mnie do pokoju, dam ci jakieś moje ciuchy, żebyś nie była chora na finał. – stwierdził Curly. Chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy w kierunku jego sypialni, jednak zaraz przy drzwiach przyparł mnie do ściany – I love you – powiedział, a ja czuję jak nogi się pode mną uginają. – i love you too. – odpowiedział, a on się tylko uśmiechną i przywarł do moich ust. Z każdym muśnięciem swoich warg pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Jego język błądził po moim podniebieniu, gdy usłyszeliśmy za sobą oklaski. – serio?! W takim momencie? – pomyślałam. – nono. Proszę proszę. Gołąbeczki wy moje. – powiedział, bełkotem z powodu buzującego w nim alkoholu, ale jakoś powiedział i chwiejnym krokiem podszedł nas. Prawie zostaliśmy uduszeni w jego uścisku. – zmieniamy status na w związku? – zapytała Jane, pokazując na nas palcami. – jeszcze nie jesteśm……. – nie dokończyłam zdania bo Hazza mi przerwał. – tak. Przedstawiam wam nową dziewczynę Stylesa! – rozległy się brawa, a moja twarz przybrała czerwony odcień. Weszliśmy do jego sypialni, i dostałam najzwyczajniej dużą  szarą koszulkę z napisem: I <3 Louis. Wyszliśmy z pokoju i napotkaliśmy Emmę – gratulacje. – usłyszeliśmy jej głos . Trochę mi jej się szkoda zrobiło. Podeszłam do niej i ją przytuliłam. – możemy pogadać? Tak, w cztery oczy? – zapytałam i pociągnęłam ją za rękę do gabinetu Lokowatego. – o czym chciałaś rozmawiać? -spytała po paru sekundach ciszy. – zapytam wprost. Co czujesz do Harry’ego? – dziewczyna nie odpowiedziała, tylko spuściła głowę w dół. – tak myślałam. Wiem że go kochasz, ale jego uczucia są nieco inne. Na razie między tobą a mną nie było najlepiej, ale chciałabym to zmienić. Zaprzyjaźniłybyśmy się, zakupy itd. Znalazłybyśmy ci jakieś super ciacho… – w tym momencie zmarszczyłam nos i poruszyłam zabawnie brwiami, na co Em się zaśmiała. – to jak? Przyjaciółki? – Przyjaciółki. – odpowiedziała i jeszcze raz się przytuliłyśmy. Wyszłyśmy z gabinetu, i nikogo już nie było na korytarzu. Poszłyśmy więc do salonu, już w progu usłyszałam głos mojego chłopaka. – Kochanie, szukałem Cię. Zatańczymy? – lekko się przede mną ukłonił i podał rękę. – Z wielką przyjemnością, panie Styles. – ruszyliśmy na środek pomieszczenia, i utonęłam w jego uścisku

 

Rano obudziłam się w czyichś ramionach. Początkowo się wystraszyłam, ale nie trwało to długo, bo przypomniałam sobie wczorajszy wieczór. Uśmiechnęłam się lekko. Poczułam jak osoba obok mnie wstaje. A tam, co mi szkodzi. Poudaję jeszcze że śpię. Hazziątko wyszło z łóżka i… i się wywalił. Momentalnie się podniosłam. – O Boże, Kochanie! Nic Ci nie jest? – zapytałam z troską, podchodząc do poszkodowanego. – aua. Możesz ciszej? – Kac morderca? – tak. – po naszym wczorajszym tańcu postanowiliśmy zaszaleć i wypiliśmy trochę. Zaśmiałam się, i oparłam o łóżko, a Loczek usiadł i zaczął całować moją szyję. Cholera. Zrobił malinkę. – proszę Pana…. – teraz każdy zobaczy że jesteś moja. Zaśmiałam się cicho a on zbliżył się do moich ust. Od pocałunku dzieliło nas parę milimetrów, jednak drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich stanął skacowany Liam. – Ludzie, Simon dzwonił, dwie godziny temu mieliśmy być na próbie. Macie pół godziny. Szybko podnieśliśmy się do pozycji stojącej i  zaczęliśmy się szykować. – Skarbie nie martw się, mam tutaj parę za małych ciuchów, więc ci coś dam. – oki. – dostałam od niego  jasno niebieską koszulę w kratę, szarą koszulkę i beżowe rurki. Ciuchy oczywiście były na mnie za duże. Koszulka mi wisiała, koszula była nawet ok, a spodnie miałam zmarszczone w nogawkach. Muszę przyznać, mój chłopak ma naprawdę świetny styl.

________________________

info 1. Zapowiadam, że rozdziały będą się pojawiały częściej, ponieważ mój komputer został naprawiony.

info 2. To opowiadanie, będzie miało MINIMUM 200 rozdziałów.

info 3. zakładam nowego bloga

LOVE U 

 

Rozdział 9

- to trzeba to zmienić. – że jak? – normalnie myślałam że się przesłyszałam. – a wiesz że nocą jest jeszcze piękniejszy? – szepnął mi do  ucha tak, że moje ciało przeszły przyjemne ciarki – musimy iść do apteki…. – no to się pospieszmy! – wziął mnie na ręce i zaczął biec. – HARRY! PUŚĆ MNIE! NATYCHMIAST MNIE PUŚĆ! – darłam się tak do końca naszej drogi czyli, pod aptekę. – jesteś walnięty! – też cię lubię! – dzień dobry. Możemy prosić paczkę aspiryny? – małą czy dużą? – dużą. – emm. Panie Styles, panno Kulik. Mogę prosić o autograf? – oczywiście. – odpowiedzieliśmy chórkiem. Zaraz zemdleję. Mój pierwszy autograf. Tylko jest jeden mały problem. Ja nie mam żadnego podpisu. Napisałam po prostu : Pati. Podziękowaliśmy grzecznie i wyszliśmy. Tym razem w normalny sposób szliśmy spokojnie w kierunku domu. Nagle mój towarzysz się zatrzymał. – Pati? – tak? – również się zatrzymałam. – chodzi o to że ja… no bo… nie wiem jak ci to powiedzieć no…. to jest tak że… – taaaakkk……? – pokazałam mu ręką że ma mówić. – no bo… – dajesz prosto z mostu! – bo ja cię lubię no……. – zamurowało mnie. Od kąd mam 12,5 roku jestem Directioer, i nagle Harry Styles mi mówi że mnie lubi.  Czuję jak moja twarz przybiera czerwonego koloru. Dopiero teraz doszło do mnie że stoję już tam z 5 minut, wpatrzona w Harry’ego, któremu szklą się oczy. Przetarł twarz rękawem kurtki i powiedział lekko łamiącym się głosem. – zapomnij. – już miał odejść, jednak zatrzymałam go. – a co jeśli ja nie chcę zapomnieć? – dopiero teraz poczułam jak leje się na nas fala deszczu, że jesteśmy cali mokrzy. Na jego twarzy zagościł wielki uśmiech, co się równa że z dołeczkami. Nagle przybliżył się do mnie, i przycisnął swoje usta do moich. Zaraz zemdleję.  Całowaliśmy się minutę, może 15, a może jeszcze więcej, jednak dla mnie to była cała wieczność, to był mój taki mały świat. – mamy problem. – powiedziałam, jak się w końcu od siebie oderwaliśmy. – jaki? –  Bo ja też cię lubię. – zaśmialiśmy się cicho. – chodźmy – powiedział, i zrobił coś czego bym się nie spodziewała. Splutł nasze palce ze sobą. Szliśmy w ciszy. To był ten przyjemny rodzaj milczenia. Było nam po prostu dobrze. Teraz zdałam sobie sorawę, że kocham tego wariata. Nagle nasze oczy dostrzegły blask flesza. – Harry a co jeśli… – nie dane mi było dkończyć, bo mi przerwał – nie przemjmój się nimi. Też jestem człowiekiem. Mam prawo robić co chcę. – tylko pamiętaj, że jutro już może być masa plotek o tym że jesteśmy w związku itd…. – kiedyś to już nie będzie plotka. – stwierdził, a mnie wmurowało w podłogę. Czy to znaczy że on chce ze mną chodzić? Dalej do mnie nic nie dociera. Uśmiechnęłam się lekko. Co nie uszło uwadze Loczka. – kocham cię. – wyszeptał. – ja ciebie też. – odpowiedziałam także szeptem, i kolejny raz tego samego dnia mój……. chyba chłopak mnie pocałował. Zdecydownie, jest to najlepszy dzień mojego życia. Szliśmy powoli, i po jakichś piętnastu minutach byliśmy pod jego domom. – jesteśmy! – krzyknęłam w progu. – co tak długo? – zapytała Wiki a my się zarumieniliśmy.

 

__________________________________________

 

Jest rozdział. Nareszcie <3 . Nie mam zabardzo czasu poproawić błędów, przepraszam. Następny za ok. tydzień. Mam nadzieję że się podoba.

Dziś mam zepsuty humor. Mój tata ma opracę w norwegii, a więc tam mieszka. Jadę do niego na początku maja. Będę w morwegii kiedy tam będzie koncert,  a 8.05 będę wracała wieczorem przez Szwecję, gdzie tam jest koncert, a więc będę 2 razy  wtym samym kraju co oni, raz w tym samym mieście, i ani razu ich nie zobaczę. Przy okazji: HAZZA WHY? Ja nadal mam nadzieję że to były wtedy tylko spinki……

LOVE YOU