Archiwum dla Listopad, 2012

Rozdział 4

.. wpadłam na naprawdę genialny pomysł. Ale od początku… Uchyliłam lekko drzwi od sypialni Wiki. Zobaczyłam że śpi. Zdarzało się to rzadkością, ale  Wiki spała twardo. Do takiego stopnia, że gdy uchylając drzwi one lekko zaskrzypiały, a ona ani drgnęła. Podeszłam trochą bliżej jej łóżka, tak, że stałam od niego jakieś 2 metry. Wtedy walłam się wprost na łóżko o zaczęłam po nim skakać krzycząc – WSTAWAJ!! PALI SIĘ!!!!- Wiktoria natychmiast zerwała się z łóżka i po jakichś dwóch sekundach stała koło niego. Ja za to widząc poczynania przyjaciółki buchłam głośnym nie pohamowanym śmiechem. Wiki popatrzyła się na mnie, i wiedząc że wszystko jest w porządku, położyła się znów do łóżka. – Jesteś potworem!! – Ja? Wiki!!!!! Za 15 minut będzie 18!! – Która??? – Zaśmiałam się cicho widząc minę Wiktorii – Tak dokładnie taka!! – Patuśśś?? – O co chodzi???? – Zrobiła byś obiad?? No, obiado kolację??? – Jasne nie ma sprawy. – Dzięki. To ja idę pod prysznic a ty ugotuj coś pysznego. – przyjaciółka cmoknęła mnie w policzek i weszła do łazienki. Ja za to podeszłam do lodówki. Widok jaki tam zastałam mnie przeraził. Lodówka była kompletnie pusta!!! Stały tylko 2 jogurty, pomidor i drzem. Jak każdy inny nastolatek w takiej sytuacji, wzięłam telefon do ręki i zamówiłam naszą ulubioną pizzę. Postanowiłam że usiądę i sprawdzę czy nie leci coś ciekawego. W tym czasie Wiki wyszła z łazienki. – No hej piękna co tam gotujesz??? – jej uśmiech z twarzy znikł jak zobaczyła że nic się nie gotuje, a ja, siedzę i cykam kanałami. – yy nie miałaś gotować?? PATRYCJA!! Ja zaraz umrę z głody!! Chyba nie chcesz trupa zbierać!! Ja chce coś zjeść!! Błagam cię nie rób mi tego. – oj Wiki, Wiki przeżyjesz. – nie, nie przeżyje. Dlaczego nic nie ugotowałaś??? Ja umrę z głodu!! – Nie umrzesz! – założymy się? – ok. Idź do lodówki na półce stoi monte – wyszczerzyłam się do przyjaciółki. – haha bardo śmieszne!! Naprawdę… – jej fascynującą wypowiedź przerwał dzwonek do drzwi. – Ja otworze!! – krzyknęłam. Kiedy wróciłam z wielkim kartonem pizzy, mina Wiktorii była nie do opisania. – Wygrałam zakład!! – ale w jaki sposób!!! Dawaj tą pizze bo zaraz naprawdę będziesz trupa zbierała z podłogi. – WOW, ale ja byłam głodna. Nie mogę uwierzyć że same, zjadłyśmy całą giga pizzę!! – noo, ale trzeba przyznać, że byłyśmy serio głodne. – w tym momencie zadzwonił telefon Wiki. – Hallo? – tak, oczywiście że będę. – Co się stało – zapytałam z uśmiechem, a Wiktoria tylko na mnie spojrzała i powiedziała – zaraz się dowiesz. – Za około minutę zadzwonił mój telefon. Hallo,, pani Kulik?? – Tak. A o co chodzi? – Dzwonimy do pani z..

__________________________

Przepraszam za duuuuuuuuże błędy gramatyczne w poprzednim rozdziale. Chcielibyście zdjęcia Pati i Wiki?????

O nie nie nie….

Helouu laski. Nowy rozdział miał się pojawić dziś bo zostało mi do dopisania 1 zdanie. Miałam wejść potem. Alee…… usunęło mi się. A więc bardzo mi przykro. ;c przyznam szczerze.. byłam zadowolona z tego rozdziału. Ale już go nie mai nie będzie ;((. Postaram się dziś nowy napisać, ale nic nie obiecuje.

Rozdział 3

Postanowiłam że zmienię styl pisania ;) Zapraszam na 3 rozdział

_________________________

- jeszcze si pytasz – zapytała nadal uśmiechnięta przyjaciółka.- ok to zamówię taksówkę i  jedziemy do domu. – po jakichś 7 min. siedziałyśmy już w taksówce.- Dziękuje! – powiedziałam wręczając pieniądze kierowcy. Jak tylko weszłyśmy do domu wwaliłyśmy się na kanapę głośno się przy tym śmiejąc. – to masz jakiś pomysł na uczczenie tych 4 razy tak?? -hmm, przyznam szczerze że mam ciekawy pomysł – jak to powiedziałam to na twarzy Wiktorii pojawił się jeszcze większy uśmiech. – gadaj bo umrę z ciekawości!!- ok ok już mówię, a więc wpadłam na pomysł że może  zrobimy sobie noc filmową??? obaczymy jakieś romansidło, horror, komedie i dużooo innych filmów przy oranżadzie, chipsach i popcornie.- to jest boski pomysł!!! po prostu B-O-S-K-I !!! Ok to co oglądamy. – po jakichś 15 min. wybraliśmy 6 filmów które mamy zamiar obejrzeć. 3 wybrałam ja, i 3 Wiki. – Pati?? – tak? – a ty sobie zdajesz sprawę z tego, że to nie starczy na całą noc?? – wiem do doskonale kochana. Na 69696969% dołożymy parę filmów. – ok a więc od czego zaczynamy??? Ty coś wybierz z tej szóstki a ja idę przygotować chipsy i przyniosę zapas coli ;). – ok, spoko.- odpowiedziałam tylko i zaczęłam patrzeć na filmy jakie przygotowałyśmy. Najlepszym wyborem dla mnie okazał się pomysł Wiktorii czyli czyli pełnometrażowy film o Jasiu Fasoli. Uśmiechnęłam się lekko i włożyłam płytę do odtwarzacza DVD. – i co ciekawego wybrałaś?? – zobaczyłam przyjaciółkę niosącą pełną miskę chipsów i dwu litrową coca-colę. – Jasia Fasole!! – oooo myślałam wybierzesz coś co ty wybrałaś!! Naprawdę!! Pozytywnie mnie zaskoczyłaś – hahaha bardzo śmieszne – odpowiedziałam Wiki i zaczęłyśmy się śmiać. – ok, to jedziemy z tymi filmami. – była 3 w nocy i właśnie skończyły nam się wybrane filmy. Wybrałyśmy  jeszcze 2 filmy i zaczęłyśmy oglądać. Filmy skończyły się przed 7 rano. Idziemy spać? – zapytała Wiki a ja, śpiącym głosem odpowiedziałam – jasne że tak, a co mamy robić – w sumie co racja to racja – jak tylko weszłam do mojego pokoju walłam się na łóżko jednak nie za bardzo umiałam zansąć.  4 paczki popcornu, 3 paczki chipsów i do tego  po 4 litry oranżady i coca-coli. Ale po jakimś czasie zasnęłam. Obudził mnie telefon. Pierwsza myśl: nogi  dupy powyrywam. – halooo – powiedziałm bardzo zaspanym głosem. – no hej córuś!! Jak tam x-factor. Czekałam cały dzeń aż zadzwonisz ale się nie doczekałam więc dzwonię!! – Mamo!! czy ty wiesz która jest godzina?????? – no jasne, już ci mówię za 15 min. będzie 16 – aha dzięki, tak tylko pytałam. Możesz zadzwonić za jakieś 5 min na skype?? Bo się za rachunek nie wypłacisz!! – ok, nie ma sprawy. – przez następną godzinę gadałam z mamą. Opowiedziałam jej co do słówka  x-factor i noc filmową. Pożegnałam się z nią i poszłam sprawdzić co ze śpiochem Wiktorią – po cichutku weszłam do salonu a tam cisza!! Wpadłam na genialny pomysł. Najpierw …

_______________________

wiem trochę nudnawy ale zawsze coś. Dobrej nocki i zapraszamd o komentowania. Postaam się już jutro napisać 4 ;) buziole ;**

Sorry

Przepraszam że takie krótkie ale ostatnio mam mały szum z nauką. Wynagrodzę wam to i następne będą 3 razy dłuższe. Przepraszam ;D

Rozdział 2

Nadszedł mój czas. Teraz albo nigdy-powiedziałam sobie w duchu. – weszłam na wielką halę po brzegi wypełnioną ludźmi.
- dzień dobry. – powiedziałam do na przeciwko siedzącego jury.
- cześć! Powiedz co nam zaprezentujesz, jak się nazywasz, skąd przyjechałaś….
- nazywam się Patrycja Kulik, przyjechałam tu z Londynu, z przyjaciółką Wiki, a zaprezentuje wam utwór Amy McDonalds (nie wiem jak się pisze dokładnie to nazwisko) Slow it down.
- WOW, to już nie możemy się doczekać ;D – uśmiechnęłam się tylko i zaczęłam śpiewać. Gdy skończyłam ku mojemu zdziwieniu widownia wstała z miejsc i zaczęta bić brawo! Naprawdę, takiej nie spodziewałam się takiej reakcji!
- dziewczyno, to było niesamowite! – powiedział Simon – reszta jury tylko potwierdziła jego słowa i wynik był chyba wiadomo jaki!!
-4 razy tak!!! – usłyszałam tylko głos Simona – cieszyłam się jak małe dziecko widzące prezenty pod choinką!
- dziękuje bardzo – powiedziałam uśmiechnięta i zeszłam ze sceny. – Ok. Teraz tylko wystarczy że Wki przejdzie dalej i będziemy świętować całą noc pijąc oranżadę (bo Wiki i Pati są jeszcze niepełnoletnie, ale  o tym będzie napisane w opisie postaci który pojawi się może jeszcze nawet w ten weekend), jedząc popcorn i oglądając filmy. Ja i Wiki mieszkałyśmy razem ponieważ obie chciałyśmy tu przyjechać i to był nad zwyczajniej cudny pomysł. Wiki poczekała na mnie i skończyła 2-u letnie studia w Polsce, aż ja skończę liceum.                                                                                                                                                                                                                                                                         – Ok kochana, trzymaj kciuki _ zawołała jeszcze do mnie przyjaciółka i weszła   na scenę. Wyniki miała takie same jak ja. Ale muszę przyznać, że miała naprawdę niesamowity głos.                                                                                           – Ok to balujemy –  powiedziałam do Wiki jak tylko zeszła ze sceny

Rozdział 1

-Patrycja!!! – usłyszałam głos swojej przyjaciółki biegnącej w moją stronę.

- Dzięki Wiki jak dobrze że cię tu mam.

- Ja ci tylko przyniosłam butelkę wody to jeszcze nie uratowanie życia!! ;D

- oj wież mi, butelka wody w niecodzienny upał w Londynie. Do tego dochodzi jeszcze

stres, bo przecież nie codziennie się startuje w x-factor !!

- co racja to racja. Al wiesz co?

- co? – popatrzyłam z zaciekawieniem na przyjaciółkę.

- ja się tak za bardzo nie stresuje. Bo w końcu co ma być to będzie. – jej podejście to życia

naprawdę mi imponuje. Ona zawsze patrzy pod względem co ma być to będzie i nie za

bardzo przejmuje się innymi sprawami. Z przemyśleń wyrwał mnie głos przyjaciółki.

- halo? Pati? Śpisz? Patrz!!! Zaraz otwierają drzwi. – tylko się tam spojrzałam i drzwi się

otworzyły. Jak najszybciej chciałyśmy dostać się do stoliczka z numerkami żeby nie

spędzić tu najbliższych 24 godzin. Wreszcie doszłyśmy do stoliczka

- proszę. Oto twój numerek. – podała mi numer miło wyglądająca pani za ladą.

- Jaki masz numer? – Zapytała się mnie z zaciekawieniem Wiktoria.

- 96. A ty?

- 98. Chodź poczekamy se w kafejce przy gorącej czekoladzie

- w sumie? Czemu nie? – uśmiechnęłam się i poszłyśmy w stronę kafejki. Czas bardzo szybko leciał.

- chodź już za kulisy bo własnie skończył numer 86 z tego co mówią w głośnikach.

- ok, chodźmy. – gdy ze sceny schodził 95 uczestnik, poczułam jak bardzo się stresuję.

Siemka

Jestem Petitek i będę dla was pisać bloga o boysbendzie: One Direction. Mam nadzieję że się wam spodoba ;D

Witaj, świecie!

Witaj w WordPressie. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!