Rozdział 22

- Hej Lou – odparłam z wielkim uśmiechem na twarzy. – a gdzie Harry? – zapytałam zaciekawiona

- idzie po towar!

- jaki towar? Nie mogę za bardzo pić przecież jutro idziemy na podpisywanie kontraktu! Zapomniałeś już?

- Ja? Nie, nigdy. Ale chyba trochę pić możesz? – spytał robiąc minę słodkiego pieska

- dobra ale tylko trochę. – przytuliliśmy się długo, a do mieszkania wparował Harry.

- Znowu? No proszę Was, za niedługo będę zazdrosny…. – stwierdził z wyrzutem Loczek, po czym odciągając Lou pocałował mnie czule. – Cześć Kochanie. Mam ndzieje że się stęskniłaś. Ten Debil chciał pić dzisiaj. O nie mój drogi. – zrócił się do Louisa. – dzisiaj, szykujemy się z Patrycją, na najważniejszy moment jej życia.

- a co zrobimy z towarem? – zapytał Louis ze smutkiem. Biedaczek pić mu się zachciało.

- po podpisaniu się przepije – wywrócił oczami i zaśmialiśmy się głośno w trójkę

- dobra, chłopaki. Mam wielką nadzieję że mi pomożecie wybrać ciuchy bo nie mam się w co ubrać!

- Kobiety… – westchnęli oboje w jednym momencie.

- po to jesteście tutaj żeby mi pomóc!

- ja Ci chyba za bardzo nie pomogę bo dla mnie we wszystkim wyglądasz pięknie – ostatatnie słowa powiedział już przy samych moich ustach po czym składając na nich bardzo czuły pocałunek.

- Boże skończcie bo czuję się strasznie samotny! – wykrzyknął Louis tupiąc nogą.

- to se znajdź dziewczynę Cwoku – powiedział mój chłopak po czym się oderwaliśmy i ruszyliśmy w strone mojej sypialni

- Okay, a więc.. oto moje propozycje! – zaczęłam po kolei wyciągać różne ciuchy. Przy około 20 chłopakom już chciało się spać

- Ok, więc która najlepsza? – zpaytałam wciąż sie uśmiechając jak powalona.

- Według mnie… najlepsza ta żółta, czerwono – czasrna i niebieska były najlepsze! – stwierdził Lou ziewając

- Ten zestaw z kurteczką lub niebieska sukienka, była na prawdę niesamowita! – mój chłopak wziął ciuch do ręki i pokazał.

- Dobra, przegłosowane. Idę w tej błękitnej, dla wazj wiadomości. To nie jest niebieski!

- Tak, tak.. oczywiście – zaśmiałam się na ich reakcję po czym złapałam ich za ręce i pociągnęłam do salonu

- A gdzie tak wgl jest Wiki? – rozejrzał się Lou

- Pojchała do Em bo jak twierdzi: nie będzie nam przeszkadzać, Jen nie odbiera telefonu, ma wyłączony. – zmarszczyłam czoło – dobra Miśku, pokaż co przyniosłeś – klasnęłam w ręce, a Hazz wziął 3 reklamówki i zaniósł do kuchni. Wyciągając towary zaczął po kolei wymieniać

- trzy czteropaki piwa smakoweo dla Ciebie. 5 czteropaków dla mnie i Lou, 2 szampany, 4 paczki chipsów, aspirna, skąd sie wzięlo to piwo to nie mam pojęcia, 3 paczki żelek i oczywiście.. 2 Coca – cole. Chyba o wszytskim pomyślałem? – zamyślił się

- Miesliśmy to lekko opić a nie schlać się w trupa! – zaśmiałam się

- Co za różnica? Pewnie byśmy poszli dokupić i tak! Do tego, przyniosłem 7 filmów. 4 komedie i 3 horrory

- nie zgadzam sie na horror! – wtrącił Boo – posłaliśmy mu pytające spojrzenie – Może i lubię horrory ale zawsze musze się do kogoś przytulić. A Wy jak sądzę będziecie zajęci!

- Och Boo, oczywiście że Cię przytulimy – przygryzłam lekko dolną wargę a chłopak dał jedną rękę na moja talię.

- No właśnie. Będziemy siedzieli przytuleni jak nigdy! – Uśmiechnął się Hazz – To jak, zbiorowe tulimy? – zanim zdążyłam coś powiedzieć Loczek przygranął nas do siebie

- trochę sie boję… – wyszeptałam

- Ale czego? Twoje życie sie zmieni, na lepsze. Nagracie własne piosenki, teledyski. Będzie mega fajnie. A do tego, my będziemy sie cieszyć razem z Tobą.

- Dziekuję, kocham Cię. – powiedziałam do Hazzy po czym ten lekko musnął moje usta

- Może przestać być tak cholernie słodką Parką? – Lou zrobił krzywą minę

- Nie! – odpowiedzieliśmy jednocześnie, po czym wróciliśmy do przerwanej nam czynności

 

- Dobra Ludzie, jaki film oglądamy? – zapytał wieczorem Louis

- Nie wiem jak Wy, ja mam ochotę obejrzeć horror.

- Ja też! – odkrzyknął mój chłopak z kuchni.

- Wy się nie zlitujecie prawda…?

- NIE! Buahahahahahhaa. Wiem, kochasz Nas – uśmiechnęłam się szeroko po czym usiadłam na kanapie. Szatyn włożył do DVD płytę z napisem ” Obecność”, a Curly przyszedł z wielką miską popcornu. Po jakichś trzydziestu minutach, zaczynałam się lekko bać. Film byłna prawdę niezły. Jeszcze mocniej wtuliłam się w boki chłopaków.

 

Podjechaliśmy pod budynek Syco, a mój rzołądek wywinął koziołka.

- To tylko podpis. Dasz radę. – szeptał mi do ucha Loczek.

W środku już stały dziewczyny, rozmawiając ze sobą.

- Wchodzimy? – zapytałamz uśmichem a one przytaknęły.

 

- Proszę. – usłyszałyśmy znajomy nam głos Wujka Simona. – O, witajcie dziewczyny. Już mam kontrakt przygotowany. Poczytajcie, posprawdzajcie. Tylko najpierw musze Was o coś zapytać – poczekał aż usiądziemy na kanapie – czy każda z Was chce zostać w zespole i na pewno mieć ten kontrakt?

- Ja…. – zaczęła Jane, a wzrok wszytskich w sali skierował sie na nią. – Nie moge podpisać tego kontraktu. To koniec, przepraszam dziewczyny…..

- CO?!?!?!? – wykrzyknęłysmy w trójkę

 

_______________________

Ale długa przerwa. Napisałam go już wcześniej ale miałam duży problem z zalogowaniem sie na bloga. Jestem na szkolnym komputerze, więc przepraszam jeśli są jakieś błędy.

 

Ktoś jeszcze tu zagląda?

 

Kocham Was xx

 

Rozdział 21

- Halo?

- no cześć Wiki – odezwałam się do słuchawki

- Pati gdzie ty jesteś? Już 22 a Ciebie dalej nie ma!

- Mam taką… małą kurację oddechową. Wrócę jutro, nie wiem o której.

- dalej u Lou?

- tak. Ja muszę kończyć. Papa, do zobaczenia

- pa kochana – odłożyłam telefon na stolik i weszłam do kuchni gdzie Louis szykował kolację. Od dwóch godzin strasznie męczy mnie jedna myśl….

- to był Harry, prawda?

- tak, to był Harry. Nie chciałem żebyś bardziej cierpiała i według mnie powinnaś z nim porozmawiać jak będziesz gotowa… – widać było że jest zmieszany….

- nie martw się, dobrze zrobiłeś. – uśmiechnęłam się lekko próbując mu ułatwić sprawę.

- podano do stołu! – wykrzyknął Tomlinson odsuwając mi krzesło i zapalając dwie świeczki po środku w końcu sam usiadł na drugi koniec małego stoliczka.

- mmm. Kocham omlety – powiedziałam uśmiechając się szeroko. Resztę kolacji spędziliśmy w ciszy delektując się smakiem omleta z serem przy świecach. Gdy już skończyliśmy jeść, stwierziliśmy że pogramy na jego play station. W połowie gry gdy już go prawie rozwaliłam rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.

- otworzę – powiedziałam. Otwierając drzwi stwierdziłam iż to jednak nie był dobry pomysł. Przede mną stał Loczek z całymi czerwonymi oczami i zapłakaną miną. Nic nie mówiąc przytulił mnie do siebie najdelikatniej jak potrafił.

- przepraszam – szepnął spuszczając głowę

- możesz mi wytłumaczyć dlaczego to powiedziałeś? Najpierw mi wyznajesz jaka to ja jestem wspaniała, że mnie kochasz. A gdy ja Cię pokochałam i byłam że czujesz to samo to ty mnie ranisz jak nikt inny! Do tego jeszcze cały świat nie gada o niczym innym, tylko na temat naszego związku. Ja Cię na prawdę pokochałam Harry….

- ja Ciebie też na prawdę kocham, nigdy nie poznałem kogoś takiego.. – patrząc na niego wróciło do mnie to wspomnienie - jak ja w ogóle mogłem z nią wytrzymać… 

- aa czyli tylko ze mną nie możesz wytrzymać?! Rozumiem….

- to nie tak. Alkohol robi swoje, a ja na prawde chciałbym to naprawić!

- po co, skoro podobno mnie nie kochasz? Skoro jestem aż taka beznadziejna?! – tym razem w moich oczach pojawiły się łzy

- może wejdźcie do środka, ja zaraz wracam, muszę iść do sklepu. – Lou bez słowa opuścił swoje mieszkanie, a ja i Harry usiedliśmy na kanapie.

- po co to ratować? Przecież masz teraz szansę żeby odejść, a nie dalej mnie okłamywać – stwierdziłam szeptem, a mój głos już totalnie się załamał.

-dlatego że to nie prawda, ja na prawdę Cię kocham!

- Harry, a nie wiem czy będę mogła Ci zaufać….

- co ja mam zrobić? Ja Cię serio kocham. To co powiedziałem Ci wtedy na balkonie to była prawda….

- zróbmy tak. Spróbujemy się zaprzyjaźnić, a gdy uznasz że już czas, zrobisz pierwszy krok. Ja na pewno będę czekała

- a ty i Lou…

- to mój przyjaciel Harry….

- dziękuję Ci. Obiecuję, że tym razem już się na mnie nie zawiedziesz. Kocham Cię! Patrycja, mogę zrobić coś ostatni raz? – nie czekając na odpowiedź podszedł do mnie i delikatnie musnął moje usta. Kocham ten smak. Wszytsko było takie delikatne, zrobił to tak, żebym zapamiętała każdy milimetr jego ust – mam nadzieję że to nie ostatnia okazja – stwierdził, po  czym wyszedł z mieszkania

 

*miesiąc później*

- Patrycja Harry już czeka. Gdzie tym razem Cię zabiera?

- obiecał mi, że w końcu nauczę się grać w kręgle. – wywróciłam oczami po czym zaczęłam ubierać mój czarny płaszcz

- jesteście już razem? – zapytała Wika

- Nie, ale wydaje mi się że on coś planuje. – zmarszczyłam brwi i wzruszając ramionami wyszłam z mieszkania, kierując się do auta Hazzy. Jeszcze chyba nikt nigdy o mnie tak nie dbał. Jak źle się poczułam, przyjeżdżał i opiekował się mną. Gdy napisałam że idę na zakupy bo nie mam nic do jedzenia to kazał mi zostać w domu i sam załatwił wszystko. Spędziliśmy kilkanaście wieczorów razem, a on spełniał moją prośbę i  na razie nie próbował niczego więcej. Już zaczynam mu ufać widząc, jak bardzo się stara. Mam tylko nadzieję że wyczuje dobry moment.

- cześć Haz

- hej słońce – już od tygodnia codziennie mnie przytula tym swoim długim pełnym miłości hugiem. – gotowa na kręgle? – zapytał z uśmiechem

- no jasne, już nie mogę się doczekać. Wiesz że nigdy nie grałam?

- serio? To teraz dostaniesz lekcję od prawdziwego mistrza! – powiedział z uśmiechem i ruszyliśmy. Jechaliśmy około 2 minuty i byliśmy na miejscu. Jak zwykle, cały czas rozmawialiśmy, nigdy nam się nie kończyły tematy. Kręgielnia była bardzo duża, a my podeszliśmy do recepcji mówiąc o wcześniej zarezerwowanym torze. Dziewczyna za ladą próbująca poderwać Harry’ego prawie zabijała mnie wzrokiem. W pewnym momencie zawibrował mój telefon

- Hej Lou, powiedziałam do słuchawki z uśmiechem na twarzy.

- Dziś też wpadniecie? – zapytał uradowany

- może potem bo teraz będę się uczyła grać w kręgle – odpowiedziałam z entuzjazmem

- to powodzenia. Kocham Cię – odpowiedział

- ja Ciebie też. – tak, ja i Lou bardzo się do siebie zblirzyliśmy, ale to tylko przyjaciel.  Kochałam go bardziej jak brata. Hazz słysząc to wywrócił oczami.

- Ja Ciebie bardziej – odpowiedział, a ja spojrzałam na dziewczynę przed nami, która myślałam że mnie tam zamorduje. Loczek mnie przytulił i poszliśmy na wskazany tor, gdzie po drodze złapały nas fanki i poprosiły o zdjęcie osobno – ze mną, i z Harrym

- spójrz na mnie – powiediał, i walnął pięknego strike’a

- chyba nigdy się nie nauczę – jęknęłam. Haz się zaśmiał i podszedł do mnie od tyłu przylegając całym swoim ciałem. Chwycił w swoje ręce moje, i nakierowując mnie rzuciliśmy tak, że został tylko jeden. On wcale nie zamierzał mnie puszczać, przytulił mnie jeszcze mocniej, splatając swoje palce na moim brzuchu

- wiesz co w tobie kocham najbardziej? – zapytał się szeptem prosto do mojego ucha – wszytsko, ale najbardziej to, że przy Tobie mogę być po prostu sobą. – puśił mnie i rzucił gdy nadeszła jesgo kolej. Jak on to robi? Takimi samymi sposobami jak wcześniej rzucałam jeszcze 3 kolejki, jednak już piątą musiałam sama.

- dasz sobie radę – mówił loczek. – nakierowałam kulę i rzuciłam. Zbiłam wszytskie! Nie wierzę! – wiedziałem że Ci się uda! – powiedział uradowany Loczek podnosząc mnie do góry i  obkręcając parę razy. – w końcu miałaś świetnego nauczyciela – stwierdził, po czym przejechał palcami po moim policzku, zbliżając nasze twarze do siebie. Gdy już już byliśmy milimetr od siebie..

- Przepraszam, Harry? Mogę prosić o autograf? – zapytała dziewczynka, miała może z 9 lat.

- jasne, odpowiedział. – jak się nazywasz?

*miesiąc później*

Usłyszawszy dzwonek do drzwi nie patrząc kto dzwoni krzyknęłam

- Cześć Kochanie! – otworzyłam drzwi i widząc Louisa, na mojej twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech

______________________

Hej Wszystkim :D to chyba najdłuższy rozdział jaki napisałam! Przepraszam jeśli są jakieś błędy ale mam tu wszytsko po Norwesku i mi podkreśla wszystkie słowa! 0 polskiego…

Mam nadzieję że się podoba :*

LOVE YOU ALL

Ogłoszenie

jak już wcześniej pisałam za niedługo się wyprowadzam z kraju, więc następny rozdział pojawi się gdzieś na święta. Przepraszam ;<

Rozdział 20 część 2

Dom Lou nie był jakichś bardzo wielkich rozmiarów, strzelam że mieszkanko miało z 70 metrów. Po co mu większy, skoro mieszka sam? Usiedliśmy na kanapie, a ja po raz kolejny zaniosłam się płaczem

- czemu zawsze to spotyka akurat mnie? – zapytałam tak jakby sama siebie, cieszę się że chłopaki się mną zajęli. Niall poszedł do kuchni, za pewne po coś do picia a Louis po prostu mnie przytulił. O tak, tego właśnie mi było trzeba. Po krótkiej chwili Blondas przyszedł z trzema kubkami gorącej herbaty. Oczy zaczęły mi się kleić, gdy zadzwonił telefon Lou

- to Harry.. – odparł z lekkim grymasem na twarzy, przełączając na głośno mówiący -Stary nie jest dobrze – odezwał się Lokowaty po drugiej stronie. – no a jak ma być skoro robisz takie coś własnej dziewczynie? – Szatyn już prawie krzyczał do telefonu. – Wiktoria jednak przyszła, powiedziała że Patrycja też była ale nie umiem jej znaleźć. Mam nadzieję że niczego nie słyszała! – Słyszałam wszystko Skurwielu – nie mogłam wytrzymać i nadal łamiącym się głosem powiedziałam najgłośniej jak umiałam – gdzie jesteście? –  zapytał. – gdzieś, gdzie aktualnie nie masz wstępu. Na razie – tym razem odezwał się Niall, po czym nacisnął czerwoną słuchawkę.  Telefon odezwał się jeszcze parę razy, lecz jego właściciel postanowił go wyłączyć. Moje zmęczenie, tym płaczem, tą sytuacją wzięło górę i za nim się obejrzałam zasnęłam na ramieniu Lou

Gdy się obudziłam, był już ranek. Zaraz zaraz, gdzie ja jestem? – zapytałam sama siebie w duchu, a wtedy do mojej głowy wróciły wspomnienia z wczorajszego dnia. Louis musiał mnie przenieść do jakiegoś pokoju . Z zamyślenia wyrwało mnie ciche pukanie do drzwi

- proszę – odpowiedziałam wciąż zaspanym głosem .Do pokoju wszedł Lou z jeszcze większym uśmiechem niż zawsze.

- jak tam się spało droga księżniczko? Wygodne mam łózko? – uśmiechnęłam się na to kreślenie. Brakuje mi tylko korony i cudownego księcia z bajki. Jeszcze wczoraj go miałam. Dobra, dość użalania się nad sobą, muszę być silna!

- bardzo, dziękuję. Ale skoro ja spałam tutaj, to gdzie ty się położyłeś? – błagam niech powie że ma jakieś dodatkowe łóżko, ta kanapa w salonie jest strasznie nie wygodna

- no wiesz, byłem zmuszony spać na kanapie – odparł chwytając się za plecy.

- przecież mogłeś mnie obudzić i bym pojechała do domu! – ugh, czemu on musi być taki uparty?

- w takim stanie nigdy bym Cię nie zostawił – spojrzał mi prosto w oczy po czym potrząsnął głową – jesteś moją przyjaciółką, to mój obowiązek – teraz na mojej twarzy także zagościł uśmiech. Podziękowałam Louisowi i zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Potrzebowałam takiej odskoczni od problemów, a dzięki niemu cały czas się śmiałam. Dobrze jest mieć takiego przyjaciela. Po około godzinie naszych wygłupów zabuczało mi w brzuchu, co nie uszło uwadze Lou.

- zaraz wracam – szepnął, pocałował mnie w czoło i wyszedł. Posiedziałam sobie chwilkę, po czym wzięłam do ręki telefon.

44 nieodebrane połączenia od – Harry

12 nieodebranych połączeń od – Wiki

Napisałam tylko do Wiktorii krótkiego sms-a gdzie jestem i żeby się nie martwiła, po czym odłożyłam telefon z powrotem na półkę, a do mnie doszedł zapach pysznych naleśników. Nie wiedziałam że On potrafi gotować.  Opadłam na poduszki i rozkoszowałam się chwilami w tym bardzo wygodnym łóżku do tego stopnia, że nie zauważyłam jak do pokoju wchodzi Lou z tacą pełną naleśników i dwoma kubkami ciepłego kakałka.

- podano śniadanie do łózka – oczywiście przy posiłku nie obyło się bez śmiechu i wielkiej ilości rozmów. Spędziłam u niego cały dzień. Graliśmy na PS 3, oglądaliśmy różne filmy , mieliśmy bitwę na poduszki. A że obiadu nam się robić nie chciało, to najzwyczajniej zamówiliśmy pizzę. Około 20, kiedy oglądaliśmy jakiś film, nawet nie wiem jaki bo byłam zbyt zajęta bitwą na popcorn z Lou zadzwonił dzwonek do drzwi. Usłyszałam tylko głośne trzaśnięcie drzwiami. Louis usiadl z powrotem kolo mnie, mówiąc ze to nikt.

………………….

Witam wszystkich bardzo serdecznie po takiej przerwie. Pisanie tego opowiadania to sama przyjemność :*

Szlabanu koniec, więc rozdziały powinny być dodawane regularnie. Za niedługo, tzn. w połowie grudnia przeprowadzam się do Norwegii, a że tam jest mniejszy poziom nauczania to będę miała więcej czasu na naukę. Na początku, jeszcze nie będę tam chodziła do szkoły do około 10 stycznia to rozdziały będą jeszcze częstsze. Kocham Was wszystkich. Bardzo.. bardzo liczę na komentarz od każdego z Was!! Jedziecie może na koncert? Ktoś już ma bilety?

Rozdział 20 część 1

* parę dni później. Przygotowania do imprezy Harry’ego*

 

Prostując jak zwykle moje bujne loki, usłyszałam dźwięk mojego dzwonka. Widząc kto dzwoni przybrałam sztucznie smutny wyraz twarzy

- tak, kochanie? – zapytałam ze smutkiem. Jego mina pewne była bezcenna, ale moje plany wydawały się fajne

- czemu jesteś smutna? – zapytał z przerażeniem,

- strasznie źle się czuję. Chyba nie będę mogła przyjechać na imprezę – nie umiałam tak dłużej i się lekko uśmiechnęłam, jednak dla Hazzy dalej było coś nie tak

- Wiesz, ja mogę wszystko odwołać i się Tobą zająć. Zawsze może być inny termin na przyk.. – niech się dłużej nie męczy

- Nie! Masz się dobrze bawić na imprezie a o mnie się nie martw. Pewnie Wiki ze mną zostanie. A jak Cię zobaczę pod moim domem to nie licz że zostaniesz wpuszczony! – jak ja kocham Go tak wkręcać

- Dobrze. To do jutra. Kocham Cię, papa

- papa. – rozłączyłam się i powróciłam do pracy nad włosami. Mam zamiar tam iść i zrobić Loczkowi niespodziankę. Chciałabym zobaczyć jego reakcję. Mam nadzieję że się ucieszy

* pół godziny później *

- gotowa? – do mojego pokoju weszła Wiki. Pokiwałam jej tylko twierdząco głową. Byłam ubrana w czarne bardzo obcisłe rurki, białe trampki, obcisłą bluzęa koloru białego na krótki rękaw a na to czarna skórzana kurteczka z rękawami 3/4 do pępka a włosy spięte w luźnego koka – wow. Wyglądasz……

- jedziemy? – zapytałam z uśmiechem a Kika pokazała głową na drzwi. Szykuje się super impreza. Po około 10 – ciu minutach drogi byłyśmy na miejscu. Z domu mojego Miśka wydobywała się głośna muzyka. Chłopaki stali zaraz przy drzwiach i o czymś rozmawiali. Chciałam ich wystraszyć więc stanęłam w drzwiach, gdzie słyszałam o czym rozmawiają. Akurat mówił Harry

- Ona jest jak dziecko. Nie wiem czemu z nią jestem. Ciekawe co by było gdyby się nie upiła. Może i jest fajna ale nie jak dla mnie. Zasługuję na kogoś lepszego a nie na… nią. Ale za to jest ładna i to może to mnie przy niej trzyma.. ona jest taka słodka że o ja pierdole, jak ja z nią wytrzymuję? – oczy zaczęły mnie piec. Już miałam wyjść gdy usłyszałam Nialla

- Harry, jesteś żałosny. Jesteś dla niej wszystkim, więc jej nie oszukuj. Spadam stąd – powiedział, wziął Louisa pod pachę i ruszyli w stronę drzwi. Ich miny były na prawdę bezcenne gdy mnie zobaczyli. Nic nie mówiąc wzięli mnie za rękę i zawieźli do domu Lou.

____________________

Krótki bo krótki ale dlatego że mam szlaban ;* trzymajcie się <3 następny rozdział postaram się dodać w weekend zależy jak z poprawami ;* 

6 KOMENTARZY

Przepraszam

Strasznie Was przepraszam że tyle nie ma rozdziału! Mam szlaban i nie mogę wejść na kompa za nim nie poprawię ocen ;( postaram się jak najszybciej mogę wstawić rozdział! dkjvgdfkjhg Boże ja już tęsknię <3

Rozdział 19

Ta minuta dłużyła się w nie skończoność. Harry trzymał mnie za rękę, ściskając ją mocno. Widocznie też się bał. A kto by się nie bał? Mieć piętnastoletnią dziewczynę, którą się poszło do łóżka bez zabezpieczenia po pijaku. Ale cóż, tak pewnie miało być. O Boże.. zaczynam gadać jak Wiktoria. Na teście pojawia się jedna kreska, a ja czuję jak moje serce staje. Czekamy kolejną minutę.. kreska się nie pojawia. Uścisk Loczka się poluźnił a z moich ust wydobyło się westchnienie ulgi.

- normalnie serce mi stanęło – zaśmiał się Haz.

- Nie tylko Tobie – również się zaśmiałam. Wziął mnie na ręce i położył na łóżko. Spędziliśmy tam chyba z dwie godziny. Misiek co chwilę obcałowywał całą górną część mojego ciała, zaczynając od czoła, kończąc na pępku. Harry, jak to Harry. Nie można się z nim nudzić.  Ciągle opowiadał suchary i opowiadał różne historie. Mogło by być tak na zawsze.

- Pati, co myślisz o imprezie? Tak za jakieś trzy dni. No wiesz.. uczczenie wygranej.. i nasze indywidualne zwycięstwo. To że nasze dzieci urodzą się w porządnym dla Ciebie wieku. Na następny raz poczekam  ile będziesz chciała. Nie chcę żebyś pomyślała że jestem z tobą tylko dla tych rzeczy….

- nie. – przerwałam mu. Już chciał coś powiedzieć kiedy zakazałam mu ruchem palca. – skoro już to zrobiłam, to chce tego jeszcze raz.. – zamyśliłam się na chwilkę.. – chce wiedzie jakie to uczucie. Jestem młoda, ale wiem że u Ciebie jestem bezpieczna. – uśmiechnęłam się sama do siebie widząc kątem oka że mój Chłopak też wygiął usta w szerokim uśmiechu ukazując rząd białych zębów i dołeczki w policzkach.

- jesteś pewna? – zapytał

- oczywiście

- to pozwól, iż sprawię że ten wieczór będzie bardzo wyjątkowy. Taki, że go nigdy nie zapomnisz. Aha.. wracają do tematu.. co myślisz o imprezie?

- noo.. w sumie bardzo dobry pomysł. Tylko jakoś tak nie mam ochoty na picie do upadłego. – skrzywiłam się lekko

- ok. Ja Cię do niczego nie zmuszam. – zapadła chwila ciszy. Ale to nie była nie zręczność… to było nacieszanie się sobą.  Wyszłam z pokoju, a w salonie zastałam słodki widok. Louis siedzący na kanapie, a na kolanach miał głowę Niall i bawił sie jego włosami, oglądając telewizję.

- ooooo – powiedziałam, a Szatyn obrócił głowę w moją stronę przykładając palec do ust. Najwidoczniej Blondas spał.

- czemu Was tak długo nie było? – zapytał szeptem

- aa zajmowaliśmy się sobą – odpowiedziałam z uśmiechem, lecz widząc jego minę, od razu zaczęłam się tłumaczyć

__________

Ach.. nareszcie. Co tam? Jaki plan? Ja nawet fajny tylko zmiana nauczycieli zła XD

7 komentarzy – następny rozdział 

Ps. Przepraszam za jakiekolwiek błędy

1005301_356375564488574_1618596665_n

Rozdział 18

Obudziłam się cała zdyszana z krzykiem. Uff, to na szczęście był sen. Jednak moje obawy wzrosły, gdy tak jak w śnie obudziłam się naga. Tym razem już lekko oswojona z myślą że mogę być  w ciąży, cała roztrzęsiona ubrałam się i wyszłam do apteki po test ciążowy. Gdy wróciłam do domu Louis i Niall siedzieli w salonie. Blondas miał na sobie  jedynie krótkie spodenki a Loui tylko długie dresowe spodnie.

- hej, co się stało? – zapytał z troską Niall

- nic się nie stało. Po prostu tak jakoś…

- płakałaś – zauważył Lou. Faktycznie, trochę płakałam ale nie sądziłam że zauważą.

- to nic takiego – odpowiedziałam, jednak poczułam ochotę wyżalenia się komuś. – bo… ja wczoraj całkiem dużo wypiłam – powiedziałam smutno opuszczając głowę – uch.. chłopaki, proszę nie wyzywajcie mnie teraz ale.. my z Harrym to zrobiliśmy – powiedziałam przygnębiona, a z mojego policzka spłynęła łza. – proszę, ja nie jestem żadną dziwką, a nic w tym stylu. W Harrym się po raz pierwszy zakochałam i byłam całkowicie zalana. Miałam sen że zaszłam w ciążę, więc poszłam do apteki po test – dopowiedziałam już spokojniej, a chłopaki mnie tylko przytulili tak, że byłam otulona z dwóch stron.

- spokojnie. Jesteś naszą przyjaciółką, wiemy że kochasz Harry’ego i na pewno jak byś była w ciąży to Cię nie opuści. To dziecko byłoby jego oczkiem w głowie – powiedział z uśmiechem Szatyn i siedzieliśmy w takim szczelnym uścisku trochę czasu.

- mam być zazdrosny? – usłyszałam za sobą roześmiany głos mojego chłopaka, jednak gdy się odwróciłam i zobaczył że płakałam i co trzymam w ręce jego mina zrzedła – Kochanie, ja przepraszam. Ja wiem że ty jesteś za młoda ale ja nic nie pamiętam, ja na prawdę nie pamiętam. Poczekał bym – oczy mu się zaszkliły a ja nie mogłam na to patrzeć i lekko musnęłam jego usta. – nie martwmy się tym na razie. Muszę się przejść. – powiedziałam, czując że kręci mi się w głowie.

- może pójdziemy na spacer, tylko się ubiorę – dopiero teraz zauważyłam że moje Kochanie jest w samych bokserkach. – Porywam Cię księżniczko – powiedział nagle i wziął mnie na ręce. Zaczęłam piszczeć i się śmiać, a on z wielkim śmiechem zaniósł mnie na rękach do swojej sypialni i położył na łóżku i zrobił coś, czego bym się nie spodziewała.. dał lekkiego całusa mojemu gładziutkiemu brzuszkowi. – nawet jeśli będziesz w ciąży, to będę najszczęśliwszym człowiekiem, mając przy sobie dwóch najważniejszych ludzi w moim życiu – uśmiechnął się, dał lekkiego całusa w czoło jakby chciał mi pokazać że jestem przy nim bezpieczna. Wyszedł do łazienki, a po chwili dało si usłuszeć szum wody. Nie wiem czemu, ale po moim policzku spłynęła łza. Jak ja sobie poradzę? Zaczynam robić karierę, mój chłopak najsławniejszy nastolatek na świecie. Uśmiechnęłam się lekko na te słowa. To takie nie prawdopodobne.. a jednak! Jak miałam 13 lat to spotkałam Directionerkę, to jeszcze było w Polsce która mi powiedziała: co ty se myślisz?  Że taki znany ktoś jak Harry czy Niall spojrzą na Ciebie? Żałosna jesteś. Niestety wtedy myślałam że to jest prawda i strasznie długo płakałam. Teraz wiem, jak bardzo się myliła. O ile wiem, nigdy nie spotkałam żadnego z nich. Nie będę się z niej śmiać. Może i jest wredna, ale każdy zasługuje na to, by poznać swoich idoli. Nie ważne kim się jest, i jakim czy grubym, chudym, wysokim czy niskim i czy jest się młodszym czy starszym. Każdy zasługuje aby spełnić marzenia. Po jakich piętnastu minutach mój Love wyszedł z łazienki e samym ręczniku owiniętym wokół pasa. Przygryzłam dolną wargę widząc go w takim oto stroju. Musiał to najwyraźniej zauważyć bo podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Tego właśnie potrzebowałam. Nasz pocałunek był długi i delikatny. Takie lubiłam najbardziej – Emm.. Pati? – trochę się zmieszał. – tak właściwie.. to czemu teraz nie zrobisz tego testu? – zamyśliłam się chwilę

- nie wiem. Może z obawy, i z resztek nadziei. Kochałabym bardzo to dziecko, ale to jest najważniejszy moment mojego życia. Rozumiesz? – zapytałam, ale zobaczyłam w jego oczach nie pewność. – mam go zrobić teraz? – zapytałam, a chłopak lekko pokiwał twierdząco głową. Wzięłam obok leżący test, a Harry splótł ze sobą nasze dłonie. Razem weszliśmy do łazienki, zrobiłam co należy.  Za minutę dowiem się wszystkiego…

___________________

Chciałam dodać rozdział wczoraj, z okazji moich urodzin ale si nie wyrobiłam. Jestem zawiedziona. Nie musieliście komentować i co? Przyznam jest mi z tego powodu przykro. Ale o nic. Mam dziś bardzo dobry humor więc Wam wybaczam xd.

7 komentarzy – następny rozdział 

 

Rozdział 17

przede mną stał nie wieki stolik, na którym znajdowały się 2 talerze rozstawione na przeciwko siebie, pośrodku świece i dwie lampki wina. Zaniemówiłam. Dziś zaczęłam się zastanawiać czy to wszystko nie dzieje się za szybko. W końcu znamy się dopiero tydzień, ale za każdym dniem zakochiwałam się w nim od nowa. Oczarowywał mnie, zaskakiwał. Był ideałem. Może i posiadał jakieś wady, o których się przekonali inni, ale ja nie. Dla mnie był cały taki jak sobie wymarzyłam. Wiecie co jest najlepsze? Że zakochałam się nie w Wielkim Harrym z One Direction, tylko w Harrym który pracuje w małej piekarni.

- emm, to z dwóch okazji. Chciałem Cię przeprosić za to że tyle przeze mnie płakałaś, i za to że zajęłyście drugie miejsce w x-factor. To lepiej niż my. – zaśmiał się, ale od razu spoważniał. – chcę, żebyś wiedziała, że mimo iż znamy się krótko jesteś dla mnie bardzo ważna. Pomimo opinii i faktu że byłem na wielu randkach, dopiero jakiś może drugi raz się naprawdę zakochałem. – znów na jego twarz wtargnął uśmiech – Kocham Cię. Mogę powiedzieć to naprawdę szczerze, pierwszy raz w życiu. Ten tydzień był dla mnie wyjątkowy, twój uśmiech prowadzi do mojego uśmiechu, gdy się cieszysz, ja też się czuję szczęśliwy. Gdy będziesz płakać, ja będę płakał razem z tobą, gdy będziesz cierpiała, nie tylko będę cierpiał razem z tobą. Będę Cię pocieszał, biorąc w mocny uścisk. Jeśli nie będziesz chciała, nie musisz  mówić co się stało. Po prostu pamiętaj, że na mnie zawsze możesz liczyć, że ja nigdy Cię nie zostawię. – czuję jak po policzku spływa mi jedna łza. To była łza szczęścia. – jak wiesz, chce kiedyś mieć dzieci. Nie wyobrażam sobie mieć je z inną osobą niż ty. W dalekiej przyszłości.. a może i bliższej, na co mam nadzieję, będziemy mieli domek na wsi, psa i  gromadkę dzieci. One będą mówiły do mnie „Tato” a ja je będę kochał jak Ciebie. Wiesz co jest śmieszne? Że ja nie układałem żadnej mowy. To wszystko płynie prosto z serca, w którym już nie ma więcej miejsca bo większą część go mi zabrałaś.

- Harry ja.. – nie potrafiłam nic wykrztusić. – ja się nie spodziewałam. Ja też Cię kocham. Zakochałam się na prawdę pierwszy raz w życiu. Może to głupie, ale miałam przed tobą tylko jednego chłopaka, którego nie kochałam. Jesteś moją pierwszą prawdziwą miłością. Jesteś tym, o którym zawsze marzyłam. To, co przed chwilą powiedziałeś było najpiękniejszą mową jaką w życiu słyszałam. Chcę żebyś wiedział, że ty dla mnie znaczysz tyle co ja dla Ciebie. I.. – nie dał mi dokończyć zamykając moje usta czułym pocałunkiem. – Kocham Cię – wyszeptałam kiedy się od siebie oderwaliśmy, opierając nasze czoła o siebie

- Ja Ciebie bardziej – odpowiedział również szeptem. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść prze pyszną kolację, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Wypiliśmy lampkę wina, jednak potem Harry wyjął całe 4 zgrzewki piwa. Nie chcieliśmy już wracać do reszty. Nasze towarzystwo nam wystarczało bo nie byliśmy tylko parą. Byliśmy też najlepszymi przyjaciółmi. Po jakimś siódmym mocnym piwie, film mi się urwał…

Obudziłam się rano w czyichś objęciach. Gdy tylko otworzyłam oczy poczułam straszny ból głowy, jednak przestał mnie obchodzić gdy poczułam ze jestem naga. A obok mnie spał Hazza też bez ciuchów. O nie nie nie nie nie co się wczoraj stało? Poszliśmy do łóżka… próbuję sobie coś przypomnieć. Strasznie chciałam zapamiętać mój pierwszy raz, a  przed oczami mi migają same urywki.

- Kochanie! Wstawaj! – - Loczek z przerażenia spadł  z łóżka chwytając się za głowę. Jednak gdy tylko otworzył oczy zaniemówił.

- Kochanie, ja.. ja przepraszam. Nic nie pamiętam, a ty? – opowiedziałam mu tylko że migają mi urywki. Najwidoczniej Hazza pił troszkę więcej. – Eii, a zabezpieczenie?! – spytał przerażony.. No tak.. kompletnie zapomniałam…

- proszę Cię, idź do apteki po test! Ja mam 15 lat! – krzyknęłam, a Misiek mnie przytulił szepcząc na ucho że wszystko będzie dobrze.

- nawet jeśli będziesz w ciąży, to będę najszczęśliwszym tatusiem na ziemi -odpowiedział uśmiechając się lekko. Przyznam szczerze, podniosło mnie to na duchu. Jak poprosiłam tak zrobił, już dziesięć minut później stał przy mnie podając mi test ciążowy. Weszłam do łazienki, odczekałam 2 minuty

- O KURWA – to jedyne słowa jakie potrafiłam z siebie wykrztusić

______________________

liczę na więcej komentarzy xx Kocham Zerrie, ale ja sądzę że to troszkę za szybko. A wy, co myślicie?

Rozdział 16

a dziesiątą edycję x-factor  wygrywa….. – czuję jak moje serce bije coraz szybciej. Dajcie lekarza. - EMILIA DANSOOOOOOOOOON – krzyknął prowadzący, a ja czuję jak moje  życie się wali. Wszyscy ludzie wstają i zaczynają piszczeć, ale ja nic nie słyszę. Zamknęłam się w swojej własnej przestrzeni. Cała trzęsąca się kucnęłam, a po policzku spłynęła mi łza. Podeszła do mnie Emilia. Wrzuciłam na twarz sztuczny uśmiech, przytuliłam ją i powiedziałam zwykłe „gratulacje”. Nic innego nie potrafiłam z siebie wydusić. – British Girls, byłyście wspaniałe. Rzadko kiedy zespół dochodzi tak daleko. Mam nadzieję że to nie koniec tego zespołu – powiedział i Wiktoria przejęła mikrofon.

- nie, to na pewno nie koniec. Będzie dalej śpiewały razem. – odpowiedziała moja przyjaciółka. Chyba najgorzej z nich wszystkich przeżywałam tą sytuację. Emilię poprosili jeszcze raz na scenę, a my weszłyśmy za kulisy. Ledwo przekroczyłam próg i Harry mnie przytulił. On wie co czuję. Nie potrzebuję żadnego ” wszystko będzie dobrze „, ” to nie koniec świata ” chcę przytulenia i zrozumienia, co mi dawał Loczek.

- Patrycja! – usłyszałam Simona – mogę Cię prosić na stronę? – pokiwałam tylko twierdząco głową – słuchaj, ja wiem jak bardzo zależało Ci na wygranej, ale wiedz, że nie zawsze przegrany znaczy zapomniany. Myślałem dzisiaj dużo nad tym i zdecydowałem się. Chcę podpisać z wam kontrakt. Przy nim na 100 % się wybijecie. – powiedział, a ja nie mogłam nic z siebie wydusić.

- zawsze o tym marzyłam! Dziękuję dziękuję dziękuję – powiedziałam i  rzuciłam się na niego tuląc go najmocniej jak się da – Wujek… ty spełniasz moje marzenia!

- taka moja praca. No już, ateraz idź to powiedz reszcie zespołu – z łaską w oku poleciałam do Jane, Emmy i Wiki, które stały i rozmawiały z One Direction

- dziewczyny! – ledwo z siebie wydusiłam – MAMY KONTRAKT! – krzyknęłam, zalewając się koejną falą łez. Tylko że tym razem szczęścia. Harry mnie uniósł nad ziemię i okręcił parę razy. Nie może być lepiej. Mam wspaniałych przyjaciół, kochającego chłopaka, drugie miejsce w x-factor, fanów i kontrakt płytowy.

* godzinę później *

Po skończonym show postanowiliśmy że pojedziemy do domu Harry’ego, a razem z nami oczywiście reszta One Direction i British Girls, Perrie, Eleanor, Jade i Justyna. Louis otworzył szampana, a korek poleciał na koniec wielkiego salonu. Niall włączył muzykę i wszyscy zaczęli piszczeć

- za co pijemy? – zapytałam z wielkim bananem na twarzy.

- ZA BRITISH GIIRLS – wszyscy krzyknęliśmy i zaczęliśmy pić. Co chwilkę ktoś mnie porywał do tańca, straciłam kompletnie poczucie czasu. Zaczęłam szukać Harry’ego

- Niall, nie wiesz gdzie Harry? – zapytałam blondaska, który tylko pokręcił przecząco głową. Nagle poczuam czyjeś ręce oplatające mnie w pasie

- Porywam Cię księżniczko. – usłyszałam szept prosto do ucha. Zawiązał mi jakąś opaską oczy i prowadził. poczułam że idziemy po schodach, aż poczułam lekki wiatr otulający moją twarz. Odwiązał opaskę i znów szepnął – otwórz oczy – zrobiłam jak prosił, i zaniemówiłam.
______________________________

WOW Bardzo dziękuję za te 6 komentarzy ;* jesteście Boskie ;D możecie mi napisać, dlaczego tak strasznie jaram się tą piosenką? : 

Jak widzicie, to już 2 rozdział, ze zmienioną techniką pisania. Jak wam się podoba?

6 KOMENTARZY – NASTĘPNY ROZDZIAŁ

LOVE U